Pierwsze wyjście to przyjąć ustawę o Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta. Wtedy może nie wzrosną opłaty za śmieci, za to wzrosną ceny żywności, bo według analiz IERiGŻ koszty opakowań dla producentów żywności podrożeją nawet o 400 proc. Druga furtka to ustawy nie przyjąć. Wtedy faktycznie mogą jeszcze wzrosnąć ceny opłat za śmieci, tylko czy wpływ tych dwóch problemów – inflacja cen żywności i wzrost jednej z drobnych opłat, jest faktycznie porównywalny? Czy to może porównywanie armaty do wróbli? Wreszcie, można napisać ustawę od nowa. Temu przyklasnąłby na pewno sektor producentów żywności, którzy wypuszczają na rynek 60 proc. opakowań rocznie, ale na to raczej nie stać Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które w kwestii tej ustawy wykonało już kilka zagadkowych wolt, wyniki konsultacji publicznych z marca ujawniło pod koniec lipca, a łaski uwagi nie rozdziela równo między wszystkich zainteresowanych. Lobbing branż, które na ewentualnej ustawie ROP zarobią, zostawia sporo śladów. Oczywiście, każda ze stron sporu uruchamia swoje wpływy, w efekcie, Ministerstwo Rolnictwa blokuje jak może resort klimatu, ale ma tu sporo racji. Na niekorzyść działa jeszcze czas, zegar kadencji tyka, instynkt samozachowawczy rządu nie powinien skłaniać do wprowadzania kontrowersyjnych społecznie i gospodarczo ustaw przed wyborami.
Czytaj więcej
Forsowany przez resort środowiska projekt ROP traci polityczne poparcie, pomału wycofują się także samorządy. Krytycy wskazują, że przekazanie NFOŚ...
Popychanie złej ustawy o ROP argumentem, że system kaucyjny rozbił budżet samorządom, jest leczeniem dżumy cholerą. Zwłaszcza że spadek dochodów samorządów ze sprzedaży odpadów z butelek PET i puszek nie jest niespodzianką, to oczekiwany efekt systemu kaucyjnego. Owszem, powinien to zrównoważyć ROP, ale. Ministerstwo nie zdecydowało się wprowadzić tej trudnej ustawy wcześniej, ale przez nietrafione decyzje tego resortu nie powinniśmy sobie teraz dezorganizować państwa. Czasem lekarstwo jest gorsze od choroby.
A dzisiejsza ustawa o ROP jest obciążona wieloma wadami rozwojowymi. Dzięki ostatnim poprawkom pozwala na spalanie śmieci, co jakby zaprzecza recyklingowi, a cała władza idzie w ręce Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, co z budżetem z opłat opakowaniowych wzrosłym z 1,5 do 6 mld zł – czyni z niego arcysmaczny kąsek polityczny po wyborach. Jak NFOŚiGW daje sobie radę z trudnymi projektami – widać po programie Czyste Powietrze. Dodatkowo posłowie wskazują, że fundusz nie działa według prawa administracyjnego, tylko według cywilnego, w konsekwencji od opłat wyznaczonych przez niego nie będzie przysługiwało odwołanie, choć powinno. I taki państwowy moloch skutecznie będzie się też bronił przed kontrolą biznesu, przepływu pieniędzy, sensu wyznaczanych stawek, tempa reakcji na zmiany, np. surowców wtórnych na rynku. Łaska decyzji w rękach premiera, nie zazdroszczę.
Czytaj więcej
Projekt ustawy tworzącej Rozszerzoną Odpowiedzialność Producenta został zmieniony po uwagach z resortów i czeka na aktualizację w RCL. UC100 budzi...