Niech tylko zimą spadnie trochę śniegu, a temperatura przymrozi poniżej minus 10 st. Celsjusza, a już podnoszą się głosy ultrakonserwatystów, że ocieplenie klimatu jest wymysłem zaczadzonych ideologicznie lewaków. Gdy jednak w czasie kolejnego rekordowo rozpalonego lata pożary pustoszą południe Europy i nawet północ kontynentu musi ograniczać produkcję prądu w elektrowniach atomowych na Węgrzech i w Rumunii oraz w węglowych w Polsce, bo od Dunaju po Wisłę wysychają rzeki służące do chłodzenia, zwolennicy OZE milczą.
Co ze zdjęciem kagańca wiatrakom?
Nie słyszę wezwań do budowy nowych solarów i zdjęcia kagańca nadmiernych regulacji wiatrakom, choć to oczywista odpowiedź na kryzys klasycznej energetyki i przeciwwaga dla upałów. Niezawodne źródło energii dla zyskujących na popycie klimatyzatorów w czasach, gdy za oknem coraz częściej blisko +40 st. C. Rząd dumnie chwali się rosnącymi morskimi farmami wiatrowymi, które wprawdzie są niezawodne, bo na Bałtyku wiatr wieje niemal zawsze, ale wielokrotnie droższe od taniej technologii wiatraków na lądzie.
Czytaj więcej
Władze Orlenu wyjaśniają że ceny paliw nie mogły być obniżane w sposób arbitralny. Istnieją kluczowe ograniczenia. Istnieje ryzyko braku paliwa. –...
CPN uzależnia nas od drogiej ropy
Zamiast debaty o przyspieszeniu rozwoju OZE, mamy dyskusję o powtórce z CPN, pakietu, który – owszem – oszczędził portfele kierowców i pozwolił złagodzić w Polsce inflacyjne skutki wojennych szaleństw Trumpa i Iranu, ale kosztował majątek (4,7 mld zł) i nie skłaniał do oszczędzania paliw, mimo że ropy i paliw na całym świecie brakuje i trwa największy kryzys energetyczny od lat 70.
Kryzys, który powinien nam w Polsce uzmysłowić, jak bardzo uzależnieni jesteśmy od importu surowców energetycznych, jak bardzo za nie przepłacamy i jak wiele tracimy, w efekcie na – tu ulubione słowo ultrapatriotów – suwerenności. Gdy po 2022 r. udało się uniezależnić od rosyjskiego gazu i ropy, rozwiązaniem dla Polski i Europy nie jest uzależnienie od dostaw z innych, wprawdzie zaprzyjaźnionych, ale niepewnych i chimerycznych kierunków. Jednym z rozwiązań jest – owszem – energetyka jądrowa (i niech Bóg błogosławi jej kieszonkowej wersji w postaci SMR-ów), ale też o wiele tańsze odnawialne źródła energii, bo tę natura w postaci promieni słonecznych i wiatru dostarcza nam za darmo.
Pora na zieloną energię
Musimy tylko nauczyć się tę zieloną energię „łapać” i magazynować, a także zapewniać stabilność sieci. To ostatnie nie jest łatwe, o czym przekonała się stawiająca na energię solarną Hiszpania, która wprawdzie zaliczyła blackout (być może „inni szatani byli tam czynni”), ale w szczycie kryzysu miała trzykrotnie niższe ceny energii niż położone w tej samej strefie klimatycznej Włochy.
Wysiłek transformacji energetycznej się opłaca. Obecny kryzys jest tego dowodem. Niestety w Polsce opinia publiczna i politycy tego nie dostrzegają, skupiając się na błahych „imbach” w społecznościówkach. A przecież szkoda zmarnować taki piękny kryzys.