Wakacyjna turystyka to dziś jeden z największych przemysłów na świecie, wytwarzający szacunkowo niemal 10 proc. globalnego PKB i dający pracę ponad 360 mln ludzi. Według danych ONZ, w 2025 r. liczba międzynarodowych podróży turystycznych sięgnęła na świecie 1,5 mld. Skala turystyki krajowej była znacznie większa, a dochody z niej szacuje się na niemal trzykrotność dochodów z turystyki międzynarodowej. Słowem, mamy do czynienia z gigantycznym ruchem ludzi, szczególnie nasilonym w lipcu i sierpniu (bo wtedy wypadają wakacje w najzamożniejszych krajach świata). Jak wielkim?
Jak udał się lipcowy wakacyjny URLOP? Postarajmy się rozwinąć ten znany skrót.
U – jak upały. Choć w Polsce lipcowa pogoda była zmienna, a skrajne gorąco dręczyło nas tylko przez kilka dni, w znacznej części Europy wystąpiła fala niesłychanych upałów, z najwyższymi temperaturami notowanymi w historii. Szacuje się, że z powodu przegrzania zmarły dziesiątki tysięcy ludzi, a poziom wody w Dunaju koło Budapesztu spadł do 20 centymetrów. Żeby sprawy pogorszyć, masowo zaczęły płonąć wyschnięte lasy. Choć niektórzy twierdzą, że ocieplenie klimatu to lewackie kłamstwo, termometry mówią swoje.
R – jak ropa. Skutkiem wojny amerykańsko-izraelsko-irańskiej cały świat zapłacił wyższe rachunki na stacjach benzynowych (u nas program CPN czasowo ograniczył wzrost cen, ale w USA były one niemal dwukrotnie wyższe niż na początku roku). Zachęciło to również do podwyżek cen w hotelach, restauracjach, barach, na kempingach i w budkach z lodami i napojami – słowem, wszędzie tam, gdzie latem turyści wydają swoje pieniądze.
L – latanie. Podrożały i bilety lotnicze mniej więcej o jedną czwartą. Ale, na szczęście, okazało się, że nie zabrakło paliwa i samoloty latały. Latały nawet łączącym Europę z Azją szlakiem nad Zatoką Perską, choć czekający na lot pasażerowie na przemian oddychali z ulgą, słysząc kolejne zapewnienia prezydenta Trumpa, że już wygrał wojnę, a potem śledzili z niepokojem informacje o kolejnych rakietach wystrzeliwanych przez Iran.
O – jak odpoczynek od polityki. Tego nie było. U nas rozpadł się PiS, w Wielkiej Brytanii władzę przejął nowy premier, na szczycie NATO prezydent Trump trzymał wszystkich w niepewności, czy nie wyprowadzi USA z Sojuszu. O Iranie nie wspomnę.
P – jak piłka. Miała dać wszystkim emocje i dobrą zabawę. Emocji nie zabrakło, zwłaszcza w związku ze strzelanymi w ostatnich minutach meczów decydującymi bramkami. Ale zabawę przyćmiły skandale z usłużnie unieważnianymi na życzenie gospodarzy czerwonymi kartkami. Z wielkim finałem, czyli próbą zmiany mistrzostw w prywatny biznes, w który miała zainwestować rodzina prezydenta USA.
Jednym słowem, lipca 2026 nie będziemy pewnie zbyt dobrze wspominać. Ale wakacje dopiero na półmetku. Oby sierpień był lepszy.