Jak informuje "Super Express", wniosek złożył dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski. Jego zdaniem, adwokat mógł naruszyć godność zawodu, jeśli "godził się na jazdę z prędkością grożącą spowodowaniem katastrofy drogowej". Według ustaleń prokuratury bmw mogło jechać nawet 308 km/h.
Kraskowski przypomina, że zgodnie z zasadami etyki adwokackiej, adwokat odpowiada dyscyplinarnie za uchybienie etyce adwokackiej lub naruszenie godności zawodu podczas działalności zawodowej, publicznej, a także w życiu prywatnym.
Czytaj więcej
Mogło dojść do nadużyć po tragedii na A1. Są bowiem dwie policyjne notatki, które wzajemnie sobie przeczą – ustaliła „Rz”.
Przypomnijmy, że adwokat z Łodzi potwierdził dziennikarzom "Gazety Wyborczej", że był pasażerem samochodu Sebastiana Majtczaka, gdy doszło do tragicznym wypadku na A1. Podawane w internecie informacje, że jeden z pasażerów bmw ma dobre kontakty w Ministerstwie Sprawiedliwości lub rodzinne związki z jedną z prawicowych działaczek, co miało tłumaczyć niezrozumiałe działania policji i prokuratury po wypadku, nazwał "wyssanymi z palca". Jako osoba mająca status świadka w postępowaniu prokuratorskim w tej sprawie, adwokat nie zgodził się na podawanie jakichkolwiek danych, które pozwoliłyby na jego identyfikację.
Dane te ujawnił jednak Leszek Kraskowski publikując na platformie X swój wniosek do NRA. Prosi w nim o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec łódzkiego adwokata i jednocześnie o wyłączenie z tego postępowania prezesa Sądu Dyscyplinarnego w Izbie Adwokackiej w Łodzi Andrzeja Śmigielskiego, gdyż był on patronem pasażera bmw podczas aplikacji adwokackiej.
Czytaj więcej
Łódzki adwokat potwierdził, że był pasażerem bmw, które brało udział w tragicznym wypadku na A1. Nie zgodził się na podawanie jakichkolwiek danych,...
Do wypadku na autostradzie A1 doszło w sobotę 16 września około godziny 20.00 w powiecie piotrkowskim w Sierosławiu. W płonącym samochodzie kia zginęła trzyosobowa rodzina, w tym pięcioletnie dziecko.
Prokuratura podejrzewa, że do tragedii doprowadziło bmw prowadzone przez 32- letniego łódzkiego przedsiębiorcę Sebastiana Majtczak. Auto miało się poruszać z prędkością co najmniej 253 km/h i zahaczyć o jadącą przed nim kię, która uderzyła o bariery energochłonne i stanęła w płomieniach.
Sebastian Majtczak został przesłuchany po wypadku i wypuszczony. wyjechał do Niemiec, a następnie opuścił Europę. Prokuratura rozesłała za nim list gończy. 4 października został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, teraz czeka na ekstradycję do Polski. Jego adwokat wystąpił o list żelazny tj. gwarancję, że nie zostanie aresztowany do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Jego klient obawia się bowiem, że postępowanie w sprawie wypadku nie zostanie obiektywnie przeprowadzone. Wniosek czeka na rozpatrzenie przez sąd.