Czy widać jakąś poprawę na rynku jeśli chodzi o liczbę oferowanych odpłatnych praktyk?

Piotr Palacz: Tak, przy czym chciałbym zaznaczyć, że nasz rynek warszawski znacznie różni się od innych, choćby w Krakowie czy Wrocławiu. Tutaj już od paru lat studenci pracują najczęściej za wynagrodzeniem, praktyką jest płaca minimalna. Naszą rolą, jako komisji praktyk, jest promowanie tych dobrze płatnych ofert. Zwłaszcza od połowy 2022 r. więcej firm wskazuje w ofertach konkretne wynagrodzenie godzinowe. Popieramy to, o ile ono jest adekwatne.

Czytaj więcej

"Wygrał" staż w renomowanej kancelarii - stawka 5,62 zł/h. Coraz mniej chętnych na takie praktyki

Ale czasami zdarza się oferta „wynagrodzenia odpowiedniego do wiedzy, umiejętności, doświadczenia i rodzaju wykonywanych zadań” co brzmi bardzo enigmatycznie.

To niestety bardzo często używana fraza, a my nie jesteśmy w stanie wszystkich ofert weryfikować. Zwłaszcza z mniejszych kancelarii. Te większe, dzięki silnej pozycji rynkowej, mają pewną stabilność, dzięki temu może też oferować stałe wynagrodzenie i wiadomo, jaka jest jego stawka. Ale jak mówiłem, na pewno sytuacja się polepsza.

Głównym argumentem za niepłaceniem praktykantom jest twierdzenie, że oni bardziej się uczą, niż pracują, a nieraz nawet kancelaria rzekomo na tym traci, bo musi przeznaczać czas swoich pracowników na „opiekę” i nadzór nad takim studentem. Jak to się ma do rzeczywistości?

Jak najbardziej rozumiem perspektywę kancelarii butikowych, gdzie zespoły są mniejsze i nie o charakterze korporacyjnym. I wielu studentów świadomie decyduje się na praktyki w nich, choć za mniejsze wynagrodzenie. Za to mogą mieć bardziej bezpośredni kontakt z klientem i prawnikami kancelarii. To więc kwestia wyboru, w którą stronę student chce się skierować.

Piotr Palacz

Piotr Palacz

materiały prasowe

Ale jednak zawsze praktykant jakąś przydatną pracę też wykonuje, więc wynagrodzenie mu się należy. Nikt przecież by nie brał studentów na praktyki, gdyby były to same straty dla kancelarii…

Oczywiście. Jednak wracając do wspomnianej dychotomii – w korporacjach, które płacą lepiej, studenci mogą wyspecjalizować się w konkretnych wąskich dziedzinach, jak prawo medyczne, transakcje bankowe, obrót nieruchomościami. Ale brakuje im podstawowej wiedzy ogólnej, związanej z kwestiami administrowania kancelarią czy wynikającej z kontaktu z sądami. Z mojego doświadczenia wynika zaś, że w mniejszych kancelariach łatwiej nauczyć się prawa „dla ludzi”, na przykładzie prostych postępowań i pism. Trudniej o to w dużych kancelariach, gdzie jest się w pewnym zespole, bardzo wyspecjalizowanym.

Czyli te niskopłatne praktyki mają też jednak jakieś zalety?

Trudno powiedzieć. Główną wartością, na której zależy studentom, jest przejrzystość i konkurencyjność. Kancelarie, mniejsze i większe oferują płatne praktyki, aby skupić u siebie tych najlepszych, którzy chcą wykorzystać i rozwinąć swoje umiejętności. Chodzi jednak o to by wynagrodzenie było z góry określone, a nie „adekwatne do umiejętności i doświadczenia”. To bowiem bardzo szerokie określenie, a gdyby stawki były bardziej konkretne i jasne, nie powstawałyby takie kontrowersje jak w przypadku praktyk zaoferowanych zwycięzcom konkursu na UJ. Studenci nie wiedzieli, w jakim zakresie praktyki są płatne, a w jakim pokrywa je stypendium i z tego co wiem, nikt się ich nie podjął w ramach „nagrody”.

Wynagrodzenie za pracę podczas praktyk, to nie tylko rachunek ekonomiczny, ale i kwestia szacunku?

Tak, przy czym nie chciałbym, żeby zostało to odebrane tak, iż studentów prawa na praktykach należy jakoś „wywyższyć” względem studentów innych kierunków. Ale idziemy w dobrą stronę i widać, że sytuacja się poprawia. I będzie poprawiać się dalej, także poza Warszawą. Zauważyłem, że zwłaszcza po pandemii największe korporacje stołeczne zaczęły swego rodzaju „ekspansję” zakładając oddziały w innych częściach kraju. A w pewnym wieku prawnicy z takich korporacji odchodzą, zakładając własne działalności, ale przenosząc do nich korporacyjne wzory. W ten sposób będzie rosła liczba kancelarii oferujących płatne praktyki, nie tylko u nas, ale i w innych miastach.

Praktyki w kancelariach to jedno, ale jest jeszcze kwestia tych w sądach i prokuraturach. Także darmowych. Jeśli więc państwo nie płaci za praktyki w tych instytucjach, trudno się dziwić, że prywatne podmioty też będą robiły to niechętnie….

Jeśli chodzi o praktyki sądowe, które są obowiązkowe, bywa różnie. Zdarza się, że student traktowany jest przede wszystkim jako wsparcie techniczno-administracyjne, poza tym spraw jest mnóstwo, podobnie jak samych praktykantów i mało prawdopodobne, by każdy ze stażystów mógł liczyć na indywidualne wsparcie merytoryczne, poświęcony czas przez sędziego. Dlatego radzimy naszym studentom zainteresowanie się praktykami w mniejszych ośrodkach, np. w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, jeśli są spoza Warszawy.