Wyższy Sąd Dyscyplinarny na wniosek głównego rzecznika zawiesił go tymczasowo w prawie wykonywania zawodu. Terminu zawieszenia nie określił, ze względu na charakter sprawy.

Czytaj także: Były wicedziekan radców w areszcie

Mowa o mec. Ireneuszu D., na którym ciążą poważne zarzuty karne (niezwiązane z pracą w korporacji radcowskiej). Poszkodowana może być co najmniej jedna osoba.

– Po otrzymaniu od prokuratury informacji o postawieniu mu zarzutów zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne – mówi Jarosław Sobutka, główny rzecznik dyscyplinarny przy Krajowej Izbie Radców Prawnych.

I potwierdza ustalenia „Rz", że ich kaliber jest duży.

– Wobec mecenasa D. wciąż trwa śledztwo prokuratury, zmuszony więc byłem zawiesić postępowanie dyscyplinarne. Gdy padają zarzuty tego rodzaju, nie jestem w stanie prowadzić postępowania odrębnego i wzywać świadków. Należy poczekać, jak potoczy się sprawa karna – uznaje mec. Sobutka.

To znaczy, że Ireneusz D. przez dłuższy czas nie będzie mógł pracować w zawodzie. Fakt ten odnotowano również w rejestrze radców przy jego nazwisku.

14 listopada 2018 r. Rada Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie odwołała Ireneusza D. z funkcji wicedziekana. Formalnie pozostaje członkiem Rady. Odwołać może go bowiem tylko zjazd.