Podczas festiwalu Woodstock ponad dwudziestu adwokatów prowadziło akcję edukacyjną dla młodzieży. Jakie było zainteresowanie? W końcu przyjechali bawić się i słuchać muzyki, a nie po wiedzę o paragrafach.

Woodstock tym się różni od innych festiwali, że ma bogaty program edukacyjny, w formie tzw. Akademii Sztuk Przepięknych. Wraz z pomysłodawczynią i inicjatorką naszej akcji, adw. Karoliną Kuszlewicz doszłyśmy do wniosku, że skoro adwokat ma służyć ludziom, także młodym, to powinniśmy być tam gdzie i oni. Zainteresowanie przekroczyło nasze najśmielsze oczekiwania. W warsztatach dotyczących praw osób zatrzymanych, praw zwierząt i praw uchodźców wzięło udział łącznie kilkuset ludzi.

Co ich najbardziej interesowało?

Sporo osób pytało o szczegóły dotyczące praw zatrzymanych, np. czy wolno sfotografować legitymację policjanta i czy można nagrywać interwencję z udziałem funkcjonariuszy. Jednak było też sporo pytań o prawo rodzinne i prawa ofiar przemocy w rodzinie. To interesowało dorosłych festiwalowiczów, którzy już założyli rodziny. Gorące dyskusje toczyły się wokół praw uchodźców. Jednakże dyskusję ograniczaliśmy wyłącznie do spraw prawnych, nie wchodząc w politykę.

 

Czy można mówić o jakichś trwałych efektach takiej akcji?

Dam przykład. Jeden z młodych uczestników dyskusji o uchodźcach głośno zżymał się na prawników, którzy skarżą do „obcych trybunałów" decyzje polskich władz. Spokojnie wyjaśniliśmy, że skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka to procedura odwoławcza istniejąca w obowiązującym prawie i służąca obronie praw obywateli. Wyjaśniliśmy, że zwykły obywatel też może mieć kłopoty z władzami i że może wykorzystać, być może z udziałem adwokata, tę obowiązującą procedurę odwoławczą. Młody dyskutant stonował wtedy emocje – najwyraźniej po prostu dowiedział się, jaka w ogóle jest rola sądów i trybunałów. Zaskoczeniem dla uczestników był także fakt zaangażowania się Adwokatury w problematykę prawną ochrony zwierząt. Myślę, że wielu innych ludzi zdobyło taka wiedzę dzięki temu, że byliśmy blisko nich – właśnie na takiej imprezie.

Wasza akcja budziła kontrowersje wśród adwokatów. Niektórzy zarzucali wam, że taplanie się w woodstockowym błocie nie licuje z godnością zawodu.

Nikt z naszej grupy adwokackiej w Kostrzynie nie zażywał kąpieli błotnych. Pomysł akcji był nowatorski i liczyliśmy się z krytyką. Jednak, skoro na festiwalu akcję edukacyjną prowadziła straż pożarna, policja, Rzecznik Praw Obywatelskich, Helsińska Fundacja Praw Człowieka i różne organizacje pozarządowe, to dlaczego miałoby adwokatów tam nie być? Godności zawodu nie uchybiliśmy. Wszyscy byliśmy schludnie ubrani i zachowywaliśmy się kulturalnie i profesjonalnie. Nasz wspólny namiot z Rzecznikiem Praw Obywatelskich był umiejscowiony na wzgórzu Akademii Sztuk Przepięknych i oddalony od scen muzycznych na tyle, że można było spokojnie rozmawiać.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Podczas festiwalu odbyła się symulacja rozprawy sądowej, a jej uczestnicy założyli togi. To też budziło wątpliwości.

Wyjaśnię od razu, że to nie była nasza inicjatywa i adwokaci w tym nie uczestniczyli. Tę „rozprawę" przeprowadziła Fundacja Court Watch. Uważam, że przybliżenie ludziom działania sądu było dobrym pomysłem.

Czy będą podobne akcje w przyszłości?

Chciałabym, żeby tak było. Woodstock i inne podobne imprezy to dobra okazja dotarcia do młodzieży i w ogóle do ludzi, zwłaszcza że mają wtedy wolny czas. Być może nie wszystkim koleżankom i kolegom podoba się taka forma popularyzacji zawodu. Jednak myślę, że dzięki nam co najmniej kilkaset młodych osób wie o adwokatach i w ogóle o prawie więcej, niż tydzień temu. I to jest kilkaset dowodów na wykonanie naszej zawodowej misji.

Rozmawiał Paweł Rochowicz