NFZ przegrywa procesy z placówkami medycznymi i musi zwracać im kary umowne, jakie na nich nałożył. Przed czterema laty lubelski oddział NFZ zakwestionował pacjenckie deklaracje wyboru lekarza rodzinnego w 26 lokalnych przychodniach. Przeprowadzając w nich wizytacje, uznał, że pacjenci są zapisani do personelu, który już nie pracuje.

W jednej z placówek NFZ zakwestionował ważność 18 tys. deklaracji wyboru lekarza i pielęgniarki rodzinnej. W konsekwencji nałożył na przychodnię ok. 40 tys. kar umownych. Każda opiewała na kwotę 2–3 tys. zł. Lubelscy lekarze postanowili odwołać się jednak od tych decyzji i pozwali NFZ. Sąd Rejonowy w Lublinie przyznał im rację (sygn. sprawy: II NC 658/15).

– Podkreślaliśmy m.in., że Fundusz nie może w wyniku wizytacji nałożyć kary na przychodnię. Jest to bowiem niezgodne z rozporządzeniem ministra zdrowia dotyczącym sposobu przeprowadzania kontroli. Fundusz może karać placówki tylko w wyniku kontroli – tłumaczy Sławomir Jankowski, pełnomocnik Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców. Wyrok jest nieprawomocny i NFZ może się jeszcze odwołać.

Innego niedopatrzenia dopuścił się pomorski oddział NFZ. Chodziło o placówkę dostarczającą pacjentom wyroby medyczne. Wydawała chorym m.in. aparaty słuchowe za 100-proc. odpłatnością. Później, gdy dostawała od NFZ potwierdzenie, że pacjent ma prawo do aparatu, zwracała mu kwotę refundacji i występowała do NFZ o jej wypłatę.

Fundusz zakwestionował kolejność tych czynności. Nałożył na nią 72 tys. zł kary. Placówka pozwała jednak oddział i w Sądzie Rejonowym Gdańsk-Północ wygrała sprawę.

Sposób nałożenia kary był błędny. Jak tłumaczy Iwona Kaczorowska-Kossowska, radca prawny reprezentujący placówkę, oświadczenia o potrąceniu podpisywał pracownik oddziału NFZ, nie mając do tego odpowiedniego pełnomocnictwa od prezesa NFZ.