Coraz więcej geodetów występuje do starostów o nienaliczanie opłat za uwierzytelnianie map, a ci, którzy już zapłacili, domagają się zwrotu pieniędzy.

To efekt wyroków wojewódzkich sądów administracyjnych w sprawie tych opłat. Chodzi o orzeczenie WSA w Kielcach z 4 marca 2015 r. (sygn. II SAB/Ke 8/15) i wcześniejsze z 18 grudnia 2014 r. WSA w Lublinie (sygn. III SAB/Lu74/14). Wynika z nich, że z chwilą przyjęcia sporządzonych operatów technicznych do zasobów geodezyjnych powiatu służby geodezyjne i kartograficzne mają obowiązek umieścić odpowiednie klauzule urzędowe bez pobierania opłat.

Idą do sądów

Tymczasem starostowie domagają się opłat. Winne są niejasne przepisy. W połowie lipca 2014 r. weszła w życie nowelizacja prawa geodezyjnego i kartograficznego, wymuszona wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował dotychczasowe zasady naliczania opłat. W wyniku nowelizacji ustawy z 2014 r. dotychczasowe opłaty zryczałtowane zostały zastąpione nowym systemem opłat. Ich wysokość zależy teraz od liczby i rodzaju materiałów udostępnianych z państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego.

Nowe przepisy budzą jednak od początku wątpliwości. Na tyle, że musiały się nimi zająć sądy.

– Nasi członkowie złożyli skargi. Zapadły dwa orzeczenia. W obu wypadkach geodeci wygrali, choć wyroki nie są jeszcze prawomocne – mówi Jarosław Fornalewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Geodezyjnego.

Sprawę zamierzają rozwiązać posłowie PO i PSL. Przygotowali projekt zmian i chcą go uchwalić w ekspresowym tempie.

– Proponujemy usunąć niejasności w prawie geodezyjnym i kartograficznym i przesądzić, że za uwierzytelnienie dokumentacji geodezyjnej geodeci powinni wnosić opłatę – tłumaczy Stanisław Huskowski, poseł oraz sekretarz stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji.

Taki sam projekt jak poselski przygotowali wcześniej senatorowie. Postanowili go jednak wycofać ze względu na to, że droga legislacyjna projektu senackiego jest dłuższa niż poselskiego, a czasu do zakończenia tej kadencji Sejmu zostało już niewiele.

To głębszy problem

Według Polskiego Towarzystwa Geodezyjnego problem jest dużo głębszy. Chodzi o to, czy pieczęć stawiana na dokumencie geodezyjnym dla uwierzytelnienia, której treść na dzień dzisiejszy nie odpowiada wymogom ustawy, jest w ogóle ważna. Mapy przygotowane przez geodetę, uwierzytelnione przez właściwy organ, następnie wykorzystywane np. do podziału nieruchomości, nie zawierają danych wymaganych ustawą co do przedmiotu takiego uwierzytelnienia.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

– Strach pomyśleć, co by było, gdyby masowo zaczęto podważać ważność map wykorzystywanych przy okazji przeprowadzania różnych czynności – mówi prezes Fornalewicz.

Dlatego według niego propozycja senacka, a teraz również poselska, nie powinna się skupiać na samej opłacie za uwierzytelnienie, ale na doprecyzowaniu zasad uwierzytelnienia.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki r.krupa@rp.pl