Ratownicy odnaleźli ciała górników z Pniówka

W kopalni Pniówek należącej do JSW dzisiejszej nocy odnaleziono ciała pięciu górników, którzy zginęli w kwietniu 2022 roku podczas katastrofy górniczej.

Publikacja: 11.09.2023 08:04

W kopalni Pniówek do katastrofy doszło w kwietniu 2022 roku

W kopalni Pniówek do katastrofy doszło w kwietniu 2022 roku

Foto: JSW/Dawid Lach

- Ratownicy odnaleźli 5 z 7 górników zaginionych podczas katastrofy w kwietniu minionego roku. Pięciu górników odnaleziono w chodniku nadścianowym N - 12 za wlotem do ściany N - 6. Ze względu na trudne warunki prowadzonej akcji transport odnalezionych górników na powierzchnię będzie trwał około doby - informuje Tomasz Siemieniec, rzecznik JSW.

Ratownicy podjęli także próbę wejścia do ściany N-6, w której znajduje się pozostałych dwóch zaginionych górników. 

- Niestety okazało się, że warunki w ścianie nie pozwalają na bezpieczne prowadzenie akcji ratowniczej. Po wytransportowaniu odnalezionych górników rejon ściany zostanie ponownie otamowany - dodaje Siemieniec. 

Aby dotrzeć do miejsca, w którym przebywają dwaj zaginieni górnicy wydrążona zostanie dodatkowa przecinka (jedna lub dwie) z pochylni N-9 do ściany N-6. Drążenie przecinki oraz przygotowanie do kolejnej akcji może potrwać około miesiąca. Do tej pory w akcji wzięło udział 61 zastępów ratowniczych, w tym 16 zastępów z CSRG.

Największa tragedia JSW

20 kwietnia 2022 roku w kopalni Pniówek a trzy dni później w sąsiedniej „Zofiówce” na Śląsku doszło do dwóch wypadkach poz ziemią zginęło 19 pracowników, a kolejnych siedmiu uznano za zaginionych - do teraz warunki panujące na dole nie pozwalały na wydobycie ciał. 

Czytaj więcej

Wrócą po ciała górników z Pniówka

W Pniówku doszło do podwójnego wybuchu metanu, w „Zofiówce”, podczas drążenia wyrobiska nastąpił wysokoenergetyczny wstrząs górotworu. Tu również wypłynął metan, który wyparł tlen - górnicy się udusili. Wśród śmiertelnych ofiar z „Pniówka” są także ratownicy górniczy których wysłano na pomoc po pierwszym wybuchu metanu - zginęli bo gaz wybuchł ponownie.

Śledztwo dotyczące nieumyślnego sprowadzenia w kopalni Zofiówka i Pniówek zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób czego następstwem była śmierć wielu osób prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gliwicach

Dyrekcja kopalni Pniówek mogła powrócić w rejon katastrofy po ciała kolegów dopiero teraz. Akcję ratowniczą (górników nadal uznaje się za zaginionych) na początku maja wstrzymano ze względu na skrajnie niebezpieczne warunki na dole - zagrożenie kolejnymi wybuchami metanu i pożarem w wyrobisku. Korytarz w ścianie N6, gdzie doszło do wybuchu metanu otamowano by zamknąć dopływ tlenu i nie dopuścić do rozprzestrzeniania się ognia i kolejnych wybuchów. - Od dnia zatamowania rejonu ściany  zaizolowany rejon był cały czas monitorowany. Przez ten cały czas wtłaczano do zatamowanej atmosfery gazy wypierające tlen. Dopiero mniej więcej w połowie listopada dane pozyskane z czujników umieszczonych za tamami pozwoliły stwierdzić, że pożar w zatamowanym rejonie ustał - mówił Tomasz Siemieniec, rzecznik JSW. Służby górnicze wiedzieli dokładnie gdzie znajdują się ciała - by do nich szybciej dotrzeć, muszą jednak przesunąć tamy bliżej ściany N6. 

Górnicy nie zostali uznani za zmarłych i zgodnie z polskim prawem nadal są zaginieni i poszukiwani. Dlatego rodziny otrzymują ich pensje, tak jakby nadal pracowali pod ziemią.

Śledztwo w toku

Śledztwo dotyczące nieumyślnego sprowadzenia w kopalni Zofiówka i Pniówek zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób czego następstwem była śmierć wielu osób prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Komisja Wyższego Urzędu Górniczego, która również bada jej przyczyny zakończyła pracę dotyczącą wypadku w Zofiówce. Uznano, że nikt nie zawinił - było to „zjawisko nagłe i niemożliwe do przewidzenia” a  roboty górnicze prowadzone w pokładzie D-4a były wykonywane w sposób prawidłowy”. Inaczej jest z tragedią w Pniówku - komisja WUG czeka na zakończenie akcji ratowniczej i udział w wizji lokalnej na dole. 

Jak informuje nas Joanna Smorczewska, rzeczniczka gliwickiej prokuratury, żadna ze spraw nie została zakończona, nikomu – jak dotąd – nie przedstawiono zarzutów. 

Kwietniowe katastrofy kosztowały JSW 53,5 mln zł. To m.in. koszty akcji ratowniczych, utraty wartości majątku w kopalni Pniówek i usuwania skutków obu wypadków. Rachunek wciąż nie został zamknięty.

W efekcie wielomiesięcznego pożaru, są małe szanse, że uda się zidentyfikować szczątki górników poprzez DNA. Jak wskazuje nam prokuratura zgodnie z art. 29 i 30 kodeksu cywilnego można uznać zaginionego za osobę zmarłą „po upływie sześciu miesięcy od dnia, w którym nastąpiła katastrofa”.  

- Ratownicy odnaleźli 5 z 7 górników zaginionych podczas katastrofy w kwietniu minionego roku. Pięciu górników odnaleziono w chodniku nadścianowym N - 12 za wlotem do ściany N - 6. Ze względu na trudne warunki prowadzonej akcji transport odnalezionych górników na powierzchnię będzie trwał około doby - informuje Tomasz Siemieniec, rzecznik JSW.

Ratownicy podjęli także próbę wejścia do ściany N-6, w której znajduje się pozostałych dwóch zaginionych górników. 

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wypadki
Nurt Pilicy porwał czwórkę dzieci. Akcja ratunkowa białobrzeskiego WOPR
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Wypadki
Śmiertelny wypadek w Zakładach Górniczych Lubin. Nie żyje operator maszyny
Wypadki
Samolot M-346 Bielik uderzył w płytę lotniska i stanął w ogniu. Pilot nie żyje
Wypadki
Wstrząs w kopalni Rydułtowy. Jeden z górników nie żyje
Wypadki
Silny wstrząs w kopalni Rydułtowy. Dwie osoby są nadal poszukiwane