Do wypadku doszło w niedzielę rano na drodze w prowincji Kuejczou ok. 170 km na południowy wschód od stolicy regionu, miasta Guiyang. Policja oświadczyła, że autokar przewożący 47 osób wypadł z drogi ekspresowej. 20 osób zginęło, pozostali trafili do szpitali - przekazano w krótkim komunikacie.

Jak zaznacza agencja Reutera, doniesienia o wypadku oraz zdjęcia autobusu krążące w chińskich mediach społecznościowych wywołały kolejny wybuch gniewu na restrykcyjną politykę Chin w związku z COVID-19 oraz brak przejrzystości ze strony władz. "Wszyscy jesteśmy w tym autobusie" - brzmiał jeden z popularnych komentarzy w aplikacji WeChat. "Kiedy to się wszystko skończy?" - pytał jeden z użytkowników serwisu.

Czytaj więcej

Tragedia w Nowej Zelandii. Zginęło pięć osób, winny może być wieloryb

Miejscowe media powołując się na źródła we władzach lokalnych podały, że ofiary wypadku to osoby, które były przewożone w związku z COVID-19. Jeden z tytułów, należy do państwowego medium, przekazał, że autokar, który uległ wypadkowi, był pojazdem wykorzystywanym do wożenia ludzi na kwarantannę w związku z SARS-CoV-2 oraz do odwożenia ich po zakończeniu przymusowej izolacji.

- Jeszcze tego nie potwierdziliśmy - powiedział Reuterowi przedstawiciel władz powiatu Sandu, gdzie doszło do wypadku.

Katastrofa autorkaru stała się najbardziej popularnym tematem w serwisie Weibo (chińskim odpowiedniku Twittera), po południu temat zniknął z listy 50 najpopularniejszych. Jak pisze Reuter, z chińskich mediów społecznościowych usunięto "przynajmniej część" krytycznych wpisów i komentarzy na temat sprawy.

W sobotę władze prowincji Kuejczou ogłosiły w mediach społecznościowych, że osoby wymagające kwarantanny będą musiały zostać przetransportowane do innych miast i prowincji ze względu na ograniczone możliwości regionalne.