Wybuch jednego z najniebezpieczniejszych wulkanów na świecie spowodował, że od 7 do 13 tys. osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów.

- Mobilizujemy armię, by dokonała oceny sytuacji i wyślemy wojsko, aby udzieliła pomocy w terenie - powiedział premier Papui-Nowej Gwinei James Marape.

Czytaj także: Wybuchł jeden z najniebezpieczniejszych wulkanów na świecie

- Gubernator jest już na miejscu i ocenia sytuację. Kiedy otrzymam raport, zobaczymy, w jaki sposób możemy pomóc - dodał.

Władze koncentrują się obecnie na udzieleniu pomocy osobom, które musiały uciekać z domów. Reakcja służb była utrudniona, ponieważ zamknięto największe lotnisko w regionie. Płytę pasa startowego pokryło około trzech centymetrów popiołu.

Dodatkowo, wulkanolodzy poinformowali, że uaktywnia się inny wulkan - Manam. Jest to jeden z najbardziej aktywnych wulkanów Papui-Nowej Gwinei. Do ostatniej erupcji doszło w styczniu. Z powodu jego aktywności w listopadzie 2004 roku ewakuowano 9000 osób.