Aż 55 proc. pracowników odkłada badania na później, a 77 proc. deklaruje, że poszliby się zbadać, gdyby dostali na to dodatkowe, normalnie płatne godziny w pracy – wynika z raportu enel-med „Badanie, które daje czas”. 

Czytaj więcej

Nowy raport ZUS ujawnia potężny wzrost L4 spowodowanych jedną przyczyną

Godziny na zdrowie. Na czym polega program? 

Dlatego firma zdecydowała się na program pilotażowy „Healthy Hours”, w ramach którego pracownicy mogą zyskać dodatkowy czas na badania i konsultacje medyczne bez konieczności brania urlopu. W enel-med program działa od stycznia. Od tego czasu skorzystał z niego już niemal co piąty pracownik firmy. Na czym dokładnie polega? Każdy pracownik ma do dyspozycji 6 godzin rocznie, które może wykorzystywać elastycznie. Jak pokazują pierwsze miesiące pilotażu, średnio wykorzystywali oni 2 godziny z przysługującej puli.

– Jeżeli 77 proc. Polaków mówi dziś wprost, że wykonałoby badania, gdyby pracodawca dał im na to czas w godzinach pracy, to znaczy, że problemem nie jest brak świadomości, ale brak realnych warunków do działania. Właśnie dlatego „Healthy Hours” nie traktujemy jako kolejnego benefitu na liście, tylko jako praktyczne narzędzie profilaktyki i odpowiedzialności pracodawcy – mówi Jacek Rozwadowski, prezes zarządu enel-med.

Czytaj więcej

W prawie do wolnego za oddanie krwi nic się nie zmieni. „Rz” prostuje medialne doniesienia

Co na to biznes?

– Uważam że to bardzo dobry pomysł, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecne realia. Nawet posiadając pakiet medyczny, umówienie wizyty u specjalisty po pracy bywa bardzo trudne – to właśnie wtedy zapotrzebowanie jest bowiem największe, a dostępność lekarzy ograniczona. Jeśli więc pracodawca umożliwia pracownikowi wykonanie badań w godzinach pracy, czyli w czasie, gdy większość społeczeństwa pracuje, należy takie działanie zdecydowanie pochwalić. To realna korzyść, a nie tylko symboliczny benefit, jak na przykład karta na zajęcia sportowe, z której trzeba korzystać po pracy, kiedy często brakuje już czasu lub energii – ocenia Katarzyna Kamecka z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.

Zdaniem ekspertki gdyby pracodawcy się na takie rozwiązania decydowali, mielibyśmy do czynienia z faktycznym ułatwieniem dbania o zdrowie.

– Oczywiście warunkiem jest wprowadzenie rozsądnych zasad – pracodawca nadal ma obowiązek zapewnienia prawidłowego toku pracy. Sam fakt umożliwienia korzystania z takich rozwiązań stanowi jednak konkretny przykład wspierania dobrostanu pracowników i ochrony ich zdrowia – dodaje

Czy powinno to pozostać w sferze benefitów, czy raczej należałoby wprowadzić odpowiednie regulacje prawne i uczynić z tego obowiązek pracodawców?

– Myślę że na ten moment wprowadzenie takiego obowiązku byłoby trudne. Nie wszyscy pracodawcy mogą prosto zwolnić pracowników od wykonywania zadań w ciągu dnia – mówi Katarzyna Kamecka.

Dlatego, w jej ocenie, na razie powinno to funkcjonować jako dobra praktyka.

– Warto zacząć od promowania i upowszechniania takich rozwiązań jako standardu dobrego zarządzania – dodaje

Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan uważa, że same godziny zdrowotne to wartościowy benefit.

– To coś więcej niż standardowy abonament medyczny – może realnie ułatwić dostęp do profilaktyki – uważa.

Ekspert jest jednak przeciwnikiem wprowadzania takiego obowiązku odgórnie.

– To rozwiązanie warto potraktować jako test – zobaczymy jak sprawdzi się w praktyce. Jeśli okaże się skuteczne i atrakcyjne dla pracowników, rynek sam je zaadaptuje – mówi.

Jeremi Mordasewicz wskazuje, że od lat funkcjonujemy w realiach rynku pracownika.

– Oznacza to, że pracownicy mają większy wpływ na warunki zatrudnienia i mogą dowolnie wybierać pracodawców oferujących lepsze rozwiązania. W takiej sytuacji firmy same są motywowane do wprowadzania benefitów odpowiadających na realne potrzeby – ocenia.