We wtorek o północy minął termin zgłaszania kandydatów w wewnętrznych prawyborach w Platformie Obywatelskiej, które mają wyłonić kandydata na prezydenta największej partii opozycyjnej.

Jeszcze rano wydawało się, że Małgorzata Kidawa-Błońska nie będzie mieć konkurencji. Niespodziewanie jednak lider PO Grzegorz Schetyna oświadczył w środę w południe, że został zgłoszony drugi kandydat. Swoją kandydaturę w mediach społecznościowych zapowiedział prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

Wcześniej do startu namawiany miał być między innymi marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki. W PO cały proces politycy komentują z coraz większym zażenowaniem i zmartwieniem o skutki tych poszukiwań dla wizerunku partii. Wcześniej ze startu zrezygnowali między innymi Rafał Trzaskowski, Radosław Sikorski i Bartosz Arłukowicz, kilka tygodni temu – Donald Tusk.

Szukanie zająca

Wewnętrzna procedura ustalona przez zarząd PO zakłada, że kandydat lub kandydatka w prawyborach musi zebrać przynajmniej 30 podpisów Rady Krajowej PO, ciała liczącego ok. 300 członków. Kidawa-Błońska zgłosiła się z poparciem ok. 150 osób, w tym – jak słyszymy – prawie wszystkich członków Klubu Parlamentarnego Platformy należących do partii. – Kontrkandydat miał być pomysłem obecnego przewodniczącego na „uratowanie" całej idei.

Przeczytaj komentarz Michała Szułdrzyńskiego: Platforma wpadła w prawyborczą pułapkę

Proces prawyborów ma odwrócić uwagę od wyborów wewnątrz partii, które mają się rozpocząć 14 grudnia, w dzień nominacji kandydata na prezydenta przez konwencję krajową – to najczęściej powtarzana interpretacja wydarzeń w PO. W samej partii mówi się nawet, że niektóre podpisy pod kontrkandydaturą dla Kidawy-Błońskiej były zbierane in blanco, bo do końca nie było wiadomo, kogo uda się namówić na start w roli zająca. Tak w politycznym slangu mówi się o kandydacie, który nie ma szans wygrać, ale który ma podtrzymać wrażenie, że jakiś proces się toczy.

W środowej audycji Radia TOK FM Małgorzata Kidawa-Błońska – uznawana powszechnie w PO po rezygnacji Tuska za jedyną możliwą kandydatkę dającą szanse na pokonanie Andrzeja Dudy – mówiła jeszcze, że z jej wiedzy wynika, że będzie jedyną kandydatką. Jej kampania nie będzie mogła jednak oficjalnie ruszyć przez kilka najbliższych tygodni.

I co dalej?

W piątek zbiera się zarząd Platformy, jego tematem będą prawybory. Pierwotny plan zakładał trzy debaty (pra)wyborcze w kolejne soboty na przełomie listopada i grudnia, co miało przyciągnąć uwagę do całej procedury, oraz wybór kandydata lub kandydatki na konwencji krajowej 14 grudnia. Delegaci to 1200 osób.

Zarząd będzie rozmawiał o harmonogramie oraz obecnej sytuacji partii i wyborach wewnętrznych, które Rada Krajowa ma rozpisać 14 grudnia. Wybory na nowego szefa mają potrwać do połowy stycznia.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Prawybory i niespodziewana deklaracja Schetyny miały miejsce w chwili, gdy kilkunastu ważnych polityków partii (w tym sam Schetyna) przebywa w Zagrzebiu. Tam na kongresie EPL (Europejskiej Partii Ludowej) politycy PO i PSL wybierali byłego premiera Donalda Tuska na szefa chadeckiej międzynarodowej grupy politycznej.