Lider PSL stwierdził też, że "myślał, iż u Szymona Hołowni autentyczne" jest wezwanie do zakończenia wojny polsko-polskiej. - A jednak to chyba tylko marketingowo, bo po jego pierwszym spocie widać, że on do tego nie dąży - dodał, nawiązując do usuniętego już przez Hołownię spotu (kandydat zdążył za niego przeprosić). W spocie tym pojawiło się hasło walki o "wszystkie drzewa, a nie tylko o jedno", któremu towarzyszyło zdjęcie brzozy, po czym na ekranie pojawiał się samolocik z papieru. Krytycy spotu uznali to za próbę grania w kampanii katastrofą smoleńską.

- To jest wszystko trochę tak PR-owo napisane. Przypomina to trochę Ryszarda Petru, który też był skrojony na określone potrzeby wyborcze - dodał Kosiniak-Kamysz.

- Wierzyłem w szczerość (Hołowni) - do tego spotu, powiem szczerze. Po spocie wydaje mi się, że wszystko jest podyktowane tylko i wyłącznie marketingiem politycznym - podsumował lider PSL.

O sobie Kosiniak-Kamysz mówił, że "od lat mówi, iż wojna polsko-polska szkodzi, że podział społeczny to jest zagrożenie dla bezpieczeństwa i rozpad wspólnoty". 

Polityk był też pytany o swoje poglądy na temat wieku emerytalnego - w 2012 roku obecny lider PSL popierał podwyższenie wieku emerytalnego, a obecnie ludowcy zgłaszają projekt wprowadzenia tzw. emerytury stażowej, umożliwiającej przejście na emeryturę kobietom w wieku 55 lat, a mężczyznom - w wieku 60 lat, co oznacza de facto obniżenie wieku emerytalnego.

- To jest prawo wyboru. Jeżeli ktoś uzna, że zgromadził już wystarczającą liczbę składek i ilość pieniędzy - to oddaje zaangażowanie w system emerytalny - to powinien mieć wolność wyboru - mówił w RMF FM Kosiniak-Kamysz. Jak dodał podwyższenie wieku emerytalnego zostało przez wyborców "zanegowane w 2015 roku".

- My tę decyzję wyborców odczytaliśmy. Nie ma powrotu do zmiany wieku emerytalnego - podsumował.