W poniedziałek w Jerozolimie, w której od kilku dni trwały starcia między izraelską policją a Palestyńczykami, doszło do gwałtownej eskalacji. Z terytorium Strefy Gazy przeciwko Izraelowi wystrzelono rakiety wymierzone w cele w pobliżu Jerozolimy. W odpowiedzi Izrael przeprowadził naloty na cele w Strefie Gazy, w których zginęło - według palestyńskich służb medycznych - co najmniej 20 osób, w tym dziewięcioro dzieci.

W Turcji, pod ambasadą Izraela w Ankarze i konsulatem w Stambule, mimo obowiązującego w kraju w związku z sytuacją epidemiczną lockdownu, zebrały się tysiące osób - wśród których znajdowali się Syryjczycy i Palestyńczycy.

Uczestnicy protestów mieli ze sobą palestyńskie flagi i skandowali "Tureccy żołnierze do Gazy" oraz "Precz z Izraelem, precz z Ameryką".

Erdogan rozmawiał w poniedziałek przez telefon z królem Jordanii, Abdullahem, emirem Kuwejtu Szejkiem Nawafem al-Ahmadem al-Sabahem oraz prezydentem Palestyny, Mahmudem Abbasem i przywódcą Hamasu, Ismailem Haniyehem.

Szef MSZ Turcji omawiał sytuację w Izraelu z szefami dyplomacji Iranu, Algierii, Pakistanu i Rosji.

Erdogan w rozmowie z królem Abdullahem miał powiedzieć, że "nieludzkie ataki" skierowane przeciwko Palestyńczykom przeprowadzane przez Izrael są wymierzone we wszystkich muzułmanów. Dodał, że Turcja i Jordania muszą działać wspólnie, by powstrzymać kolejne ataki Izraela.