Od kilku tygodni trwa kampania łączenia w oczach najtwardszego elektoratu prawicy Koalicji Obywatelskiej z pedofilią i zoofilią. Wyrok na (byłą już) działaczkę Platformy Obywatelskiej i jej męża, a także niewątpliwa krzywda jej dzieci, zostały uczynione przez działaczy PiS brutalnym – a na skutek błędów komunikacyjnych KO skutecznym – narzędziem walki politycznej. I można by to zignorować, uznać za smutny dowód brutalizacji życia społecznego i braku jakichkolwiek hamulców, gdyby nie fakt, że ta akcja uniemożliwia poważną debatę na temat tego przestępstwa i zapobiegania mu, fałszywie ustawia porównania i wreszcie kompromituje hasła, które powinny budzić wrażliwość, a nie służyć do walki politycznej.