Do zacieśnienia współpracy między rządzącą PO i opozycyjnym PiS namawiał w wywiadzie dla „Rz” prezydent Lech Kaczyński. Według polityków Prawa i Sprawiedliwości propozycja prezydenta jest słuszna.

– Bo przed rządem stoją zadania, które dalece wykraczają poza czas trwania obecnego gabinetu – tłumaczy Zbigniew Girzyński z PiS. – A takie decyzje wymagają szerokiego porozumienia.

Girzyński zaznacza, że kryzys nie jest winą obecnej ekipy rządzącej. – Ale jego skala jest po części efektem ich zaniechań – mówi poseł PiS. – Dlatego PO powinna pójść po rozum do głowy i skorzystać z rad partii, która stworzyła milion miejsc pracy i miała 6-procentowy wzrost gospodarczy.

[srodtytul]PiS niech nie przeszkadza[/srodtytul]

Politycy Platformy kręcą jednak nosem na propozycję Lecha Kaczyńskiego. Minister kultury Bogdan Zdrojewski mówił w TVN 24, że byłoby najlepiej, gdyby prezydent nie przeszkadzał rządowi w walce z kryzysem.

Waldy Dzikowski, wiceprzewodniczący Klubu PO, uważa jednak, że dyskusja z PiS na temat walki z kryzysem jest potrzebna. – Rozsądne propozycje będziemy rozważać – deklaruje. – Wydaje się jednak, że intencje PiS są raczej propagandowe niż rzeczywiste. Poza tym my mamy zupełnie inne pomysły na walkę z kryzysem niż partia Jarosława Kaczyńskiego i ich się będziemy trzymać.

Polacy woleliby jednak, żeby obie partie zaczęły blisko współpracować w obliczu kryzysu. Według 36 proc. badanych najlepszą formą tej współpracy byłby wspólny rząd PO i PiS. 31 proc. uważa, że obie partie powinny dogadać się w sprawie najważniejszych ustaw. 16 proc. chciałoby, żeby na poziomie parlamentu została zawarta formalna koalicja PO – PiS. Tylko 12 proc. uważa, że zwaśnione od 2005 roku ugrupowania powinny się porozumieć jedynie w obliczu całkowitego załamania gospodarki.

Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, ocenia, że ludzie ciągle pamiętają nadzieje, jakie wiązali z powstaniem rządu PO – PiS: – Dlatego w obliczu kryzysu gospodarczego wracają do tego pomysłu. Tym bardziej że PiS ostatnio adresuje swoją ofertę do elektoratu PO.

Zdaniem politologa obie partie, aby przypodobać się wyborcom, mogą ulec pokusie składania pustych deklaracji o gotowości do współpracy. – Na deklaracjach bez pokrycia na krótką metę może zyskać PiS jako partia mniejsza i bardziej konfliktowa – dodaje Biskup. – Jednak gdy wyborcy zorientują się, że to jest tylko teatr, stracą na tym obie partie.

[srodtytul]Rząd niech się wykaże[/srodtytul]

O tym, że rząd powinien aktywnie walczyć z kryzysem, przekonanych jest 33 proc. badanych. Zdaniem 26 proc. miałby przede wszystkim usuwać bariery ograniczające przedsiębiorczość.

37 proc. ankietowanych uważa, że potrzeba jednego i drugiego.

– Walcząc z kryzysem, rząd powinien restrukturyzować gospodarkę, likwidować biurokrację i reformować finanse publiczne, bo pod tymi hasłami wygrywał wybory – mówi Maciej Grelowski, przewodniczący Rady Głównej BCC.

Zdecydowana większość pytanych przez „Rz” – 54 proc. – jest przekonana, że rząd powinien wspierać gospodarkę, ale bez zwiększania deficytu finansów publicznych. – Długu nie można zwalczać innym rodzajem zadłużenia – przyznaje Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów:

[mailto=e.olczyk@rp.pl]e.olczyk@rp.pl[/mail], [mailto=a.wozniak@rp.pl]a.wozniak@rp.pl[/mail][/i]