Po 15 latach wróci na ekrany Shrek. Czy stanie się ważnym bohaterem kolejnego pokolenia dzieci?
Historia tej serii zaczęła się ćwierć wieku temu. Jeffrey Katzenberg, odpowiedzialny wówczas za dział animacji w wytwórni DreamWorks, był jednym z najlepszych hollywoodzkich producentów. I mądrym człowiekiem, który rozumiał rytm współczesności. Założył więc, że dzieci wychowane na MTV i grach komputerowych wydoroślały i bajki o królewnach przestały je bawić. Zaczął do najmłodszych widzów mówić jak do małych dorosłych – o prawie do inności, o wolności, o życiowych ambicjach, o świecie pełnym przemocy, której trzeba stawić czoła, o wartości przyjaźni i lojalności. To on stworzył kiedyś u Disneya Króla Lwa, on – już w DreamWorks – powołał do życia mrówkę Zet, mustanga z Dzikiej Doliny rybki z ferajny, szopa pracza, a przede wszystkim Shreka.
Droga Shreka na ekran
Zielonego ogra wypatrzył w książeczce 93-letniego rysownika z Bostonu Williama Steiga.
– Bohaterów wyruszających w świat, by znaleźć miłość, jest w bajkach wielu – powiedział mi kiedyś w wywiadzie. – Ale u Steiga uderzyła mnie prosta prawda: ten stary człowiek wiedział, że żeby móc kogoś pokochać, najpierw trzeba zaakceptować samego siebie.
Pierwszy „Shrek” pojawił się na ekranach w 2001 roku. To był film o ogrze, który zdobywa miłość pięknej księżniczki Fiony. Nie zamieniając się po jej pocałunku w przystojnego królewicza, lecz pozostając sobą – tłustym stworem ze sterczącymi, zielonymi uszami. W drugiej części Shrek musiał przekonać do siebie teściów, w kolejnej – stawiał czoła następnemu wyzwaniu. Szukał kogoś, kto po śmierci ojca Fiony mógłby zasiąść na tronie. Bo on sam nie chciał być królem, wolał rozkoszować się spokojem i ojcostwem. W „trójce” scenarzyści wprowadzili także na ekran postacie z tradycyjnych bajek. Źli i przegrani bohaterowie – kapitan Hak, rozmaite wiedźmy i brzydkie siostry Kopciuszka – chciały wreszcie wygrać. A Śnieżki i śpiące królewny okazywały się rozpieszczonymi i zazdrosnymi pannicami, które życie zmusza wreszcie do walki. Zaś w czwartym filmie Shrek trafiał do alternatywnej rzeczywiści, jakby chciał na trochę uciec od rodzinnego życia. Od tego filmu, który miał premierę w 2010 r., minęło jednak sporo czasu.
Bohaterów wyruszających w świat, by znaleźć miłość, jest w bajkach wielu. Ale u Williama Steiga uderzyła mnie prosta prawda: ten stary człowiek wiedział, że żeby móc kogoś pokochać, najpierw trzeba zaakceptować samego siebie.
Teraz już – jak można wyczytać w pierwszych przeciekach – Shrek i Fiona zaczynają nowy etap życia. Ich dzieci są dorosłe, oni muszą znaleźć sobie nowe cele.
Zwiastun „Shreka” z polskimi głosami
Na razie widzowie mogą obejrzeć zwiastun filmu (po angielsku, ale też z wgranym polskim dubbingiem). O treści można na razie powiedzieć niewiele, wytwórnia zresztą chce utrzymać w tym względzie tajemnicę. W wersji brytyjskiej głosu znów udzielą bohaterom Mike Myers, Eddie Murphy i Cameron Diaz. W polskiej wersji jednym z wielkich atutów był znakomity, pełen humoru i językowego wyczucia przekład Bartosza Wierzbięty. I oczywiście głosy: Zbigniewa Zamachowskiego jako Shreka, a przede wszystkim w roli Osła Jerzego Stuhra, którego producenci uznali za jeden z najlepszych podkładów na świecie. Aktor został zaproszony na canneńską premierę filmu.
Fani „Shreka” sugerowali, że w nowej wersji rolę Osła mógłby przejąć w dubbingu Maciej Stuhr. Na razie jednak tak się nie stało. Także inne postacie mówią nowymi głosami i na razie nie wiadomo, czy tak już zostanie.
Reżyserami filmu „Shrek 5” są Walt Dohrn i Conrad Vernon. Scenariusz stworzył Michael McCullers. Premiera była już dwukrotnie przesuwana. Miała odbyć się latem 2026 roku, potem w grudniu 2026. Nowa propozycja to 30 czerwca 2027 r. A już pojawiają się plotki, że producenci chcą pójść za ciosem i przygotowują „Shreka 6”.