Minister zdrowia poinformował w piątek, że przekazał szefowi rządu rekomendację w sprawie „przeprowadzania wyborów prezydenckich w tradycyjnej formie, gdzie idziemy do urn” - zdaniem Łukasza Szumowskiego, takie głosowanie w sposób bezpieczny można by przeprowadzić najwcześniej za dwa lata.
Dowiedz się więcej: Szumowski przekazał rekomendację w sprawie wyborów
Jeżeli ugrupowania polityczne nie zgodzą się na taki scenariusz, wtedy, ocenił minister, jedyną bezpieczną formą są wybory korespondencyjne. - Wszelkie dane medyczne mówią, że nie ma lepszych lub gorszych terminów na przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych, z punktu widzenia medycznego - powiedział.
- Pierwsza opcja jest taka, że robimy wybory w maju i są one korespondencyjne na podstawie tego prawa, które teraz leży w Senacie. Druga - korespondencyjne, ale odłożone w czasie, w sierpniu, we wrześniu. Trzecia, że robimy wybory za dwa lata, przedłużając kadencję obecnego prezydenta - komentował w Polsat News Szymon Hołownia. Ocenił, że „Konstytucja już to wymyśliła”. - Stan klęski żywiołowej, wybory przesunięte o 90 dni. A jak wtedy wypadnie kataklizm, epidemia, huragan albo coś innego, to się będziemy martwić - tłumaczył.
- To chałupnicze łatanie przy pomocy Poczty Polskiej wyborów z ministrem Sasinem jako jednoosobową Państwową Komisją Wyborczą, to jest kabaret - ocenił kandydat na prezydenta RP. - Skąd pan minister (Szumowski) wie, że ten wirus zniknie za dwa lata na datę wyborów prezydenckich? - pytał. - Zawsze mogą pojawić się jakieś kataklizmy - zauważył, dodając, że koronawirus mutuje i może zaatakować ponownie.
Hołownia zaapelował, by „nie snuć fantazji na podstawie tego, że minister mówi, że on w zasadzie nie wie kiedy będzie szczyt epidemii”. - Jarosław Kaczyński chce zrobić wybory już, już teraz, dlatego że tylko wtedy Andrzej Duda ma szansę wygrać w pierwszej turze, zanim ludzie jeszcze zorientują się o skuteczności PiS-owskiej reakcji na tę epidemię - dodał.
