Jacek J. pod koniec lat 80. był zastępcą naczelnika Wydziału Kryminalistyki Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych (SUSW). Jako lekarz medycyny sądowej sporządził ekspertyzę dotyczącą okoliczności śmierci ks. Stefana Niedzielaka, kapelana Armii Krajowej i założyciela Rodziny Katyńskiej, proboszcza na warszawskich Powązkach.

„Z punktu widzenia medycznosądowego obraz sekcyjny jest bardziej typowy dla upadków (co najmniej dwa) niż dla działania zbrodniczego” – napisał J. w dokumencie z 24 stycznia 1989 r. Przyjęcie hipotezy o upadku z bujanego fotela było oficjalnym powodem umorzenia śledztwa w sprawie śmierci księdza.

Obecnie nie ma jednak wątpliwości, że ks. Niedzielak został zamordowany. IPN od sześciu lat szuka sprawców tej zbrodni. Tajemnica śledztwa nie pozwala na ujawnienie żadnych szczegółów. Ale w ubiegłym roku „Wprost” napisał, że duchowny zginął najprawdopodobniej od uderzenia otwartą dłonią w kark, zwanego przez karateków shuto uchi. Śmiertelny cios, zdaniem tygodnika, miał zadać były oficer stołecznej policji, wcześniej służący w milicji. 

Bogusław Czerwiński, naczelnik warszawskiego pionu śledczego IPN, który bada okoliczności śmierci ks. Niedzielaka, nie odpowiedział na przesłane przez „Rz” pytanie, jak ocenia wpływ ekspertyzy J. na umorzenie śledztwa.

Natomiast ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, działacz opozycji antykomunistycznej PRL, represjonowany przez SB, nie ma wątpliwości: – Ta lekarska „ekspertyza” musiała zaważyć na zatuszowaniu całej sprawy. SB miało wielu swoich ludzi w środowisku medycznym, dzięki czemu mogli podpierać się tego typu opiniami w celu „posprzątania”.

[wyimek]IPN od sześciu lat szuka morderców księdza Stefana Niedzielaka [/wyimek]

Sam J., dziś już emeryt, w rozmowie z „Rz” zapewnia, że nie wykluczył zabójstwa ks. Niedzielaka: – Zrobiliśmy rekonstrukcję zdarzenia, z której wynikało, że został pchnięty na fotel, przewrócił się do tyłu i coś zaczęło się dziać. Sądziliśmy, że na końcu doszło do zbrodniczego uszkodzenia kręgosłupa.

Dlaczego więc napisał opinię sugerującą upadek z fotela? – Można kogoś pchnąć na fotel, on z niego spadnie i zrobi sobie krzywdę, a my nie jesteśmy w stanie tego potwierdzić, bo popchnięcie człowieka nie zostawia śladów – uważa J.

Od ekspertyzy sądowej po zabójstwie księdza J. sporządził jeszcze wiele innych. „Rz” dotarła do jednej z nich, z marca 2008 r., na zlecenie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, dotyczącej wypadku samochodowego.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Czy lekarz, który ma na koncie tak kontrowersyjną opinię, powinien być nadal biegłym? – W sensie formalnym nie udowodniono mu winy, nie został za to skazany, więc nie ma przeciwwskazań, by zawód wykonywał, choć można pytać o jego sumienie – twierdzi Stanisław Niemczyk, przewodniczący Komisji Etyki Lekarzy przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie.

Okazuje się jednak, że nie tylko sumienie lekarza mogłoby stać na przeszkodzie wykonywaniu przez niego ekspertyz. Choć J. figuruje w ewidencji Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, to od 2003 r. nie ma prawa wykonywania ekspertyz (jest ono wydawane na okres zamknięty) i nie może być biegłym sądowym.

Na pytanie „Rz”, dlaczego nie odświeżył tego prawa, J. odpowiedział, że nie był tym zainteresowany.

Nie wiadomo, dlaczego sąd zleca mu kolejne ekspertyzy. – Przez 30 lat pracowałem w policyjnym zakładzie kryminalistyki i bywałem w sądach, stąd mnie znają – mówi J.

[ramka][b]Znikające dowody [/b]

Ks. Stefan Niedzielak, emerytowany kapelan rodzin katyńskich, został zamordowany w nocy z 20 na 21 stycznia 1989 roku. Urodzony w Płocku duchowny w chwili śmierci miał 75 lat. Podczas oględzin stwierdzono u niego wiele zewnętrznych obrażeń w okolicy twarzy i głowy i złamanie kręgosłupa. Mimo to ówczesne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wykluczyło morderstwo. Ostatecznie sprawę śmierci księdza umorzono 2 października 1990 r., przyjmując wersję o śmiertelnym upadku z fotela.

Od sześciu lat dochodzenie w sprawie śmierci księdza prowadzi pion śledczy IPN. Dotychczas prokuratorzy nikomu nie postawili zarzutów. Wyjaśnienie sprawy utrudnia brak dowodów. W kwietniu 2009 r. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga z powodu niewykrycia sprawcy umorzyła śledztwo dotyczące zaginięcia dowodów rzeczowych zabezpie- czonych na miejscu zabójstwa ks. Niedzielaka. Zniknął m.in. fragment urwanej rękawiczki gumowej, tzw. chirurgicznej, którą znaleziono przy zwłokach księdza.

[/ramka]