[b]RZ: Co pan sądzi o zmianach w konstytucji, które zaproponował Donald Tusk? Premier uważa, że należy zasadniczo ograniczyć kompetencje prezydenta i że uda się to zrobić do przyszłej jesieni. [/b]

[b]Maciej Płażyński, poseł niezrzeszony:[/b] Traktuję tę propozycję jako głos w dyskusji nad konstytucją. To ważny głos, bo wypowiedziany przez lidera największego ugrupowania, ale bez szans na realizację, bo nie sądzę, by PiS zgodziło się na te zmiany. Poza tym uważam, że problem naszej polityki nie leży w konstytucji, tylko w niskiej kulturze politycznej, nieumiejętności współpracy i skłonności do zacietrzewiania się.

[b]Dlaczego premier otworzył tę dyskusję akurat w dwulecie swojego gabinetu? Niektórzy obserwatorzy sceny politycznej uważają, że chodzi o odwrócenie uwagi obywateli od dokonań rządu.[/b]

To początek kampanii prezydenckiej. Tusk, otwierając debatę konstytucyjną, chce pokazać, że ma wizję Polski inną od projektu PiS.

Trochę mnie dziwi jego propozycja, bo Platforma nigdy dotąd nie była aż tak antyprezydencka. Ale, jak już mówiłem, ten pomysł i tak nie ma szans na realizację, więc na potrzeby dyskusji można prezentować radykalne poglądy.

[b]A jak pan ocenia dwa lata rządów Donalda Tuska?[/b]

Rząd odniósł sukces, jeżeli chodzi o poparcie opinii publicznej. Ale gdy się patrzy na to, jak gospodaruje Polską, to trudno mówić o sukcesie.

[b]Dlaczego? Jako jedyni w Europie uniknęliśmy kryzysu gospodarczego.[/b]

Ale to nie jest zasługa rządu Donalda Tuska, tak jak nie było zasługą rządów PiS, że mieliśmy 6-procentowy wzrost gospodarczy. W gospodarce tak się dzieje, że efekty działań odkładają się w czasie. Poza tym na czym polega ten wielki sukces? Z pułapu 6-procentowego wzrostu gospodarczego spadliśmy do poziomu 1 procent. W tym samym czasie Niemcy z plus 3 proc. spadli do minus 2, więc w procentach wychodzi na to samo. Dlatego uważam, że to żonglowanie statystyką w ocenie stanu finansów jest po prostu elementem propagandy. Tymczasem Polska ucieka od kłopotów, które nad nią wiszą, czyli od reformy finansów publicznych.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

W tej sprawie rząd nic nie zrobił.

[b]Rząd zlikwidował wcześniejsze emerytury i uchwalił ustawę o pomostówkach, co ma znaczenia dla finansów publicznych.[/b]

No tak, ale tej sprawy już nie dało się dłużej odwlekać. To pokazuje, że rząd Donalda Tuska jest kolejną ekipą, która podejmuje decyzje wtedy, kiedy nie może od nich uciec. Sądzę więc, że zmiany w finansach publicznych też zostaną przeprowadzone dopiero wówczas, gdy nie da się od nich uciec. A to zawsze drożej kosztuje, tyle że obciąży następców.

[b]Czyli dwója dla rządu za dwa lata pracy?[/b]

Za realizację tego, co jest potrzebne dla Polski, stawiam dobrą trójkę. W ciągu tych dwóch lat nie dokonano cudów, ale też nie poniesiono klęski. Ale gdybym miał oceniać prawdziwy, choć nieujawniany cel, czyli prezydenturę Donalda Tuska, to za realizację tego zamierzenia można postawić nawet dobrą czwórkę.

[b]Rząd zabiega o prezydenturę dla Tuska?[/b]

To widać gołym okiem. Głównym priorytetem rządu jest walka o prezydenturę, stąd się bierze potrzeba utrzymywania wysokich notowań w sondażach opinii publicznej. Dla Donalda Tuska i PO jest to korzystne, ale osobiście oczekiwałem od tej ekipy, że po wygranych wyborach i uzyskaniu silnego mandatu zakasze rękawy i weźmie się odważnie do roboty. Tymczasem już w exposé premier nic nie wspomniał o ciężkiej pracy, tylko obiecał, że będzie miło. Niestety, w tym czasie Platforma zgubiła entuzjazm społeczny, który jest niezbędny do przeprowadzenia trudnych reform. Jeżeli polityka ma prowadzić do dogonienia przez Polskę czołówki Europy, to sposób, jaki przyjęła PO, jest nieskuteczny.

[b]Dlaczego PO nie chce gonić Europy?[/b]

To wymagałoby spalania się w rządzeniu. A Platforma nie chce się spalać, tylko utrzymać władzę. Taka filozofia mi się nie podoba. „Solidarność” od początku lat 90. wspierała wielkie reformy. Za czasów AWS liderzy związkowi jeździli po kraju, przekonywali ludzi do reform i gasili rewolty.

[b]Politycy Platformy nie jeżdżą po kraju?[/b]

A dokąd mieliby jeździć? Spacyfikowali organizacje społeczne, a całą debatę publiczną załatwiają przez media. Zresztą ich zamysł jest czytelny: wygrywać wybory, a nie zmieniać Polskę.

[b]Ale gdy Tusk zostanie prezydentem, a PO wygra wybory, to chyba będzie inaczej?[/b]

Wtedy będzie druga kadencja do zdobycia i następne wybory parlamentarne do wygrania. Uważam, że wyłącznie o to chodzi. Przez dwa lata PO straszy ludzi niemożnością współpracy z Lechem Kaczyńskim i pilnuje sondaży, żeby nie tracić poparcia społecznego. A więc wiadomo, że do tego czasu żadnych reform być nie może. Później będzie kampania parlamentarna, więc znowu nici z reform. A po wyborach pojawi się nowy koalicjant, przypuszczam, że miejsce PSL zajmie SLD, który będzie chciał się odbudować. Nie zechce więc ubezpieczać liberalnych reform. I tak to się będzie toczyło. Gdyby PO rzeczywiście chciała zmieniać Polskę, to już by to robiła.

[b]Ponurą perspektywę pan kreśli. Można dojść do wniosku, że rządy PO przyniosły Polsce więcej szkody niż pożytku.[/b]

PO wyłącznie administruje. I to wszystko.