Rz: W ostatnich dniach bardzo dużo mówi się o zbliżeniu narodów polskiego i rosyjskiego. Nie można nie zauważyć, że tragedia w Smoleńsku stała się dla nas, w sposób bolesny, szansą. Czy uważa ojciec, że będziemy potrafili ją wykorzystać?
Ihumen Filip: To prawda, ona zasadniczo wpłynęła na relacje między Rosją i Polską. Ujawniła szczere poczucie braterstwa, które Rosjanie żywią wobec Polaków. Rosja z kolei zobaczyła ciepłą odpowiedź z drugiej strony. Takie nagłe, historyczne zakręty nie mogą się odbywać bez Bożego udziału. Bóg wziął w swoje ręce pojednanie naszych narodów. Uświadamiając to sobie, nasze Kościoły powinny ze szczególnym staraniem służyć sprawie pojednania.
Rosjanie, a także Kościół prawosławny dzielili z Polakami ból i smutek. Jednak trzeba przyznać, że ta reakcja była w Polsce przyjęta z pewnym pozytywnym zaskoczeniem. Co ojca zdaniem stanowi główny problem w tym, jak się wzajemnie postrzegają nasze narody?
Kiedy przyjeżdżałem do Polski i rozmawiałem z wieloma ludźmi, zawsze byłem przekonany, że relacje między zwykłymi ludźmi były bardzo przyjazne, niezależnie od politycznych rozbieżności. Jesteś- my sobie bliscy pod względem mentalności, pewnych zachowań, wiele rzeczy dziejących się w świecie oceniamy jednakowo. I Polacy, i Rosjanie to bardzo empatyczne narody, zdolne do współczucia. To nie przypadek – chrześcijaństwo rozwija tę cechę ludzkiej duszy, bez której niemożliwa jest miłość do Boga i bliźniego. Oczywiście, jest między nami wiele uraz, które nagromadziły się w przeszłości i które do dzisiaj podtrzymują atmosferę braku zaufania i strachu. I wiele wysiłku musimy wspólnie włożyć w to, żeby to, co nas łączy, stało się dominantą naszych relacji.
Wiele osób widzi w tym, co się wydarzyło, pewną mistykę. Tragicznym zbiegiem okoliczności Katyń kolejny raz stał się symbolem w naszych wzajemnych stosunkach...