Wieża zapadła do środka świątyni, a ogień objął dach budynku.

Pożar wybuch rano. Po godzinie 10 płomienie buchały na kilka metrów. - Wieża kościoła i dach płonęły żywym ogniem - relacjonowali świadkowie.

Pożar gasiło 15 jednostek straży pożarnej, w tym m.in. grupa ratowników wysokościowych.

Strażacy musieli gasić pożar od wewnątrz. W tym celu musieli się przedostać przez płonący dach i dostać do środka. Dach kościoła składał się z dwóch warstw: wewnętrznej drewnianej konstrukcji i blaszanego pokrycia. Wieży nie udało się uratować. Spłonęła doszczętnie.

Zniszczenia spowodowane przez ogień są jednak duże. - Spłonęła wieża kościoła, a jej konstrukcja zawaliła się do środka. Podobnie stało się z fragmentem dachu w rejonie ołtarza. W sumie spaliła się połowa dachu - zaznaczył rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak.

Straż pożarna miała kłopoty z wjazdem na teren kościoła, bo bramy okazały się za wąskie. Po 11. jeden z podnośników udało się wprowadzić na teren parafii.

Trwa rozbiórka uszkodzonego dachu świątyni.

Przed wybuchem pożaru w kościele było siedem osób: pięciu dekarzy i dwóch parafian - wynika z wstępnych ustaleń policji. Nikt nie został ranny.

Niewykluczone, że przyczyną pożaru było zaprószenie ognia przez robotników, którzy spawali elementy pokrycia dachu. W świątyni trwały prace remontowe, o czym świadczą stojące przy niej rusztowania.

Kościół został zbudowany jako wotum wdzięczności za zwycięską bitwę z bolszewikami w 1920 r., jest zarazem pomnikiem ku czci poległych w obronie ojczyzny.