Prezydent Andrzej Duda w niedzielę wieczorem pojawił się na placu przed Gminnym Ośrodkiem Kultury w Strzelcach, a w poniedziałek będzie w Toruniu, Rypinie, Kwidzyniu i Starogardzie Gdańskim. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski najpierw pojechał do Wołomina i Zegrza Południowego, a w poniedziałek będzie w Gębinie, Płocku, Brodnicy i Grudziądzu. To skrócony harmonogram dwóch kandydatów na prezydenta, którzy przeszli do II tury i będą teraz walczyć o Pałac Prezydencki. Sztaby od wielu dni szykowały strategię na dwa tygodnie do 12 lipca.

Jak zapowiedział szef PKW Sylwester Marciniak, oficjalne wyniki wyborów poznamy najpóźniej w środę rano, a możliwe, że stanie się to we wtorek.

Czytaj także:

Szułdrzyński: Prezydent Duda nie może spać spokojnie, Bosak się zbudował

Prezydent o przewadze

Prezydent Andrzej Duda zakończył kampanię prezydencką objazdem mniejszych miejscowości, a wieczór wyborczy został zaplanowany w Łowiczu (woj. łódzkie). W tamtejszym amifteatrze Duda przekonywał o skali swojego zwycięstwa i zwracał się do wyborców innych kandydatów. – Po pięciu latach dużo więcej osób niż wówczas głosuje na mnie już w pierwszej turze wyborów. Dziękuję za to. Wygrywam tę pierwszą turę dzięki państwa głosom w sposób rzeczywiście absolutnie zdecydowany. Ta przewaga jest potężna – mówił.

Prezydent zaczął też bezpośrednio zwracać się do wyborców innych kandydatów na prezydenta. – Nie mam wątpliwości, że wyborcy Władysława Kosiniaka-Kamysza patrzą na polską rodzinę, jej wartość i na polską wieś tak samo, jak ja patrzę. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – stwierdził.

Odniósł się też do wyborców Lewicy, jak również Krzysztofa Bosaka. – Bardzo niewiele dzieli nas z Krzysztofem Bosakiem. W wielu sprawach myślimy podobnie – zapewnił.

Sztab PiS poza przyciąganiem wyborców konkurencji liczy jeszcze na rezerwy – nowych głosujących, którzy mają pomóc w zwycięstwie 12 lipca.

PiS bardzo liczył przed I turą na skuteczność swojej kampanii i utrzymanie mobilizacji elektoratu, która gwarantowała bardzo wysoki wynik prezydenta. I to zarówno dzięki wysiłkom w terenie, jak i kampanii internetowej. W całej Polsce odbywały się poza spotkaniami prezydenta wiece i spotkania polityków PiS pod hasłem #ŁączyNasPolska. Kampanię internetową nasi rozmówcy ze sztabu PiS określają jako „bezprecedensową" w skali i stopniu mikrotargetowania politycznych komunikatów – zarówno mobilizujących, jak i demobilizujących przeciwnika.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Trzaskowski o zmianie

„Jestem kandydatem zmiany" – to było hasło przewodnie Rafała Trzaskowskiego na jego wieczorze wyborczym w Warszawie. Kandydat Koalicji Obywatelskiej mówił, że takim wynikiem, jaki osiągnął, można „iść bić się o Polskę".

– Ponad 58 procent naszego społeczeństwa chce zmiany i chcę do tych wszystkich obywateli jasno powiedzieć: wybory 12 lipca już za dwa tygodnie. To nie będą wybory tylko i wyłącznie między Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim – stwierdził.

KO liczy na większą niż obecnie mobilizację w miastach oraz na to, że uda się przekonać do siebie wyborców Szymona Hołowni, Krzysztofa Bosaka, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Roberta Biedronia.

Trzaskowski rzucił też wyzwanie prezydentowi Dudzie – chce debaty. – Naprawdę warto porozmawiać o prawdziwych wyzwaniach i o tym, o czym dzisiaj rozmawiają Polki i Polacy, a nie o tym, o czym się rozmawia na Nowogrodzkiej – mówił.

Czy do debaty dojdzie? Z naszych rozmów wynika, że wielu sztabowców PiS jest bardzo sceptycznie nastawionych do tego, by Andrzej Duda debatował z Trzaskowskim.

Hołownia o budowie ruchu społecznego

Dla sztabu prezydenta stolicy liczyć się będzie też demobilizacja wyborców konkurenta. PiS jednym z filarów przesłania prezydenta uczynił obronę programów socjalnych. Trzaskowski już wielokrotnie powtarzał, że programy społeczne utrzyma, a wyborców PiS szanuje.

Szymon Hołownia ostatnie kilkanaście dni kampanii spędził na podróży po Polsce żółtym kamperem i pozycjonował się jako alternatywa dla PiS i Platformy. W trakcie wieczoru wyborczego zapewnił, że jego polityczna podróż się nie skończy i powstanie ruch społeczny wokół 15 tysięcy wolontariuszy i aktywistów, którzy zaangażowali się w kampanię.

– Pójdziemy dalej, położymy na stole tematy, takie jak zielona Polska, Polska solidarna, w której będą silne wspólnoty samorządowe. Coś w ludziach ruszyło, coś w ludziach drgnęło – przekonywał.

Jak powiedział, nie zagłosuje w II turze na prezydenta Andrzeja Dudę. I przekonywał, że wynik, który osiągnął, to wynik jego marzeń.

Bosak o trzeciej sile

Kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak w swoim przemówieniu uznał, że jego wynik – 7,4 proc w exit poll – to sygnał, że Konfederacja staje się trzecią siłą polityczną w Polsce. Nie poparł nikogo przed II turą.

– Nie będziemy nikogo popierać w drugiej turze wyborów. Zostawimy tę decyzję sumieniu i rozumowi naszych wyborców – powiedział.

Głosy wyborców Krzysztofa Bosaka będą się liczyć w prezydenckiej grze. Rafał Trzaskowski zdążył już powiedzieć, że w sprawach gospodarczych do Bosaka jest mu blisko.

Mało powodów do zadowolenia w tych wyborach ma Władysław Kosiniak-Kamysz. Prowadził intensywną kampanię wyborczą od listopada 2019 roku. Wtedy w Wierzchosławicach ogłosił gotowość do kandydowania jako polityk szerszego obozu niż PSL, czyli Koalicji Polskiej.

Przesłanie Kosiniaka-Kamysza dotyczyło przywrócenia braterstwa i wspólnoty, było też szczególnie wyraźnie kierowane do przedsiębiorców, m.in. poprzez postulat dobrowolnego ZUS. Kandydat Koalicji Polskiej zapewniał także, że w swojej kancelarii zatrudni polityków ze wszystkich opcji politycznych. Zdobył w exit poll 2,6 proc.

– To, co zrobiliśmy, nie zostanie zmarnowane, mimo że efektu wyborczego dzisiaj nie ma – powiedział tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników Władysław Kosiniak-Kamysz.

W niedzielnym głosowaniu padł frekwencyjny rekord. Według danych PKW do godz. 17 głosy oddała blisko połowa wyborców (47,89). Według exit poll frekwencja wyniosła 62,9 proc.