To nieprawda, że tegoroczna kampania była nudna. Wydarzyło się bardzo wiele.
A
niołki Kaczyńskiego. Najwyraźniej PiS bez aniołków nie potrafi funkcjonować. W tej kampanii zostały nimi młode, atrakcyjne dziewczyny, które z plakatu namawiały do głosowania na PiS. Ich wygląd, wypowiedzi i miejsca na listach stały się przedmiotem wnikliwych analiz.
B
illboardy, których miało nie być. PO stoczyła bohaterski bój o to, żeby zakazać tej formy promocji. Niestety, Trybunał Konstytucyjny zniweczył te wysiłki i dlatego billboardy wszystkich partii politycznych, jak w każdej kampanii, królują na ulicach. Szczególnie rzucają się w oczy te ufundowane przez PO: "Tusk czy Kaczyński – Ty wybierzesz premiera", i wykupione przez PiS: "Tusk = Palikot w rządzie".
C
zarny koń wyborów. Każde z mniejszych ugrupowań chciało nim zostać. Liderzy PJN Paweł Kowal i Marek Migalski nawet sfotografowali się z karym rumakiem. Ale ich partii to nie pomogło, bo czarnym koniem tych wyborów został Ruch Janusza Palikota, który ma szansę wedrzeć się do Sejmu.
D
rużyna. W tym roku oznacza grupę znanych ludzi, a jej posiadanie umożliwia wejście do Sejmu. Drużynę mają Donald Tusk i Jarosław Kaczyński, a nawet Grzegorz Napieralski. Nie ma jej Palikot, bo na jego listach są mało znane osoby.
F
rekwencja. Przed każdymi wyborami politycy zapewniają, że pracują na rzecz jej zwiększenia. Ale politycy jak mówią, to mówią.
G
rabarczyk Cezary. Minister infrastruktury i wielki nieobecny. Według Radosława Sikorskiego wybudował więcej dróg niż ktokolwiek przez 1000 lat. Dziwnym trafem budowniczy tysiąclecia został skrzętnie ukryty przez swoją partię.
H
ofman Adam. Twarz kampanii PiS i autor słynnego powiedzenia o politykach PSL: chłopy wyjechali ze swoich miasteczek, wsi, trafili do Warszawy – zdziczeli, zbaranieli. Kandydaci PiS z okręgów wiejskich są za to mu głęboko wdzięczni.
I
nternet, czyli miejsce, gdzie kandydaci na parlamentarzystów wyczyniali najdziksze swawole. To tam można było obejrzeć spot Ryszarda Listwana z synami, "wiecznie młodego kandydata powiatu suskiego" z PO, kandydatkę SLD Katarzynę Lenart, która zachęcała wyborców do oddania na nią głosu, robiąc striptiz, a nawet porzucać wirtualnym burakiem w wizerunek Hofmana.
J
ak żyć, panie premierze? Najsłynniejsze pytanie kampanii. Zadał je Donaldowi Tuskowi hodowca papryki rozgoryczony brakiem pomocy dla plantatorów poszkodowanych przez trąbę powietrzną. Pytanie trafiło do spotów SLD, a sam "paprykarz" był gwiazdą jednej z konwencji PiS.
K
ibole. Świetnie zorganizowana i zajadła grupa obywateli. Od dawna mieli pretensje do Tuska za zamknięcie stadionów po finale Pucharu Polski w Bydgoszczy, gdzie doszło do burd. Odegrali się w kampanii, jeżdżąc po Polsce za Tuskiem i zakłócając jego spotkania okrzykami: "Donald, matole, twój rząd obalą kibole!".
L
isty Nowej Prawicy, których partia nie zdołała zarejestrować we wszystkich okręgach, m.in. w Warszawie. Janusz Korwin-Mikke walczył jak lew o zmianę decyzji PKW. Bezskutecznie. A że otwierał listę warszawską, to po raz pierwszy od lat nie można na niego głosować. Jednak głosowanie na Korwin-Mikkego od dawna nie ma większego znaczenia dla sceny politycznej.
Ł
upkowy gaz. Nikt nie wie, ile uda się go wydobyć. Mimo to stał się#jednym z głównych tematów kampanii. Według Platformy Obywatelskiej przyniesie zyski, które będą zabezpieczeniem przyszłych emerytur.
M
erkelgate. Afera na finiszu kampanii. Poszło o zdanie z wywiadu Jarosława Kaczyńskiego dla "Newsweeka", że wybór kanclerz Niemiec Angeli Merkel nie był dziełem przypadku. Niemiecka prasa zareagowała komentarzami, że gdy Kaczyński chce wygrać wybory, sięga po pomoc Niemiec.
N
apieralski Grzegorz. Lider SLD i kozioł ofiarny tej kampanii. To prawda, że jego pomysły na promocję nie były najszczęśliwsze, ale to nie powód, żeby obwiniać#go o wszystko. To naprawdę nie Napieralski odpowiada za rosnący dług publiczny, choć niektórzy obsadzają go w tej roli.
O
ni pójdą głosować, a Ty? – pyta Platforma w spocie wyborczym pokazującym kiboli i obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Słowo "oni" w PRL było synonimem władzy PZPR i aparatu przymusu. Dziś powróciło w nowej odsłonie.
P
rzedszkola. Wszystkie partie głosowały za ustawą umożliwiającą podwyżki opłat za korzystanie z tych placówek. Tylko nie wiedziały, co czynią, do czego zawstydzone się przyznały.
R
eformy rządu. Podobno były, choć obserwatorzy sceny politycznej nijak nie mogą się ich dopatrzyć. Za to premier zapowiadał, że będzie je kontynuował.
S
moleńsk. Temat, który nie zaistniał, choć PO bardzo liczyła, że Prawo i Sprawiedliwość poruszy temat katastrofy Tu-154M. Niestety, prezes PiS Jarosław Kaczyński spuścił zasłonę milczenia na tę sprawę. I Platforma Obywateska musiała szukać innej strategii wyborczej.
"Tuskobus". Najpopularniejszy pojazd ostatniego miesiąca. Premier zwiedzał w nim kraj, kierował rządem i prawie w nim zamieszkał. Pojazd występował też w wersji przez ó "tóskobus". Podróżowali w nim kibole i koziołek. Podobno z Pacanowa.
U
stawa o dostępie do informacji publicznej. Uchwalona przy sprzeciwie mediów i organizacji pozarządowych, które uważają, że ograniczy ona dostęp do informacji, a w ślad za tym kontrolę nad rządzącymi. Rządzący tak nie uważają.
Z
amień kraj. Zagłosuj"– tak PiS sparafrazował kampanię społeczną z 2007 roku "Zmień kraj, idź na wybory". Wówczas zmobilizowała ona najmłodszych wyborców i przyniosła zwycięstwo PO. Ale dwa razy taka sztuczka nie działa.