Reklama

Zniszczyć Izrael od środka

Czy Palestyńczycy zrezygnują z walki o niepodległość i zażądają stworzenia żydowsko-arabskiej federacji

Publikacja: 29.10.2011 03:05

Służby Bezpieczeństwa Autonomii zostaną zapewne rozwiązane, podobnie jak reszta jej instytucji

Służby Bezpieczeństwa Autonomii zostaną zapewne rozwiązane, podobnie jak reszta jej instytucji

Foto: AFP

Formalnie celem bliskowschodniego procesu pokojowego jest stworzenie dwóch państw dla dwóch narodów (two-state solution). Sygnały, jakie ostatnio dochodzą z kręgów władz Autonomii Palestyńskiej, świadczą jednak, że straciły one wiarę w możliwość osiągnięcia tego celu. I nie wykluczają, że zażądają w zamian stworzenia jednego państwa dla dwóch narodów (one-state solution).

– Ludzie zaczynają się zastanawiać, jaki sens ma dalsze istnienie Autonomii – powiedział jej prezydent Mahmud Abbas na spotkaniu komitetu Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Według agencji AFP Palestyńczycy są sfrustrowani impasem, w jakim znalazły się rozmowy z Izraelem, i zablokowaniem ich wniosku o niepodległość w ONZ.

Zarówno Abbas, jak i inni palestyńscy przywódcy sugerują, że jeżeli szybko nie nastąpi przełom, ogłoszą rozwiązanie Autonomii Palestyńskiej. Stworzonego w 1994 r., na mocy porozumień z Oslo, substytutu państwa, który miał stać się fundamentem dla przyszłej  niepodległej Palestyny.

Co wtedy? Odpowiedzi na to pytanie udzielił palestyński premier Salam Fajjad na waszyngtońskiej konferencji American Task Force on Palestine. – Chcemy mieć własne państwo. Jeżeli jednak do tego nie dojdzie, trudno będzie powstrzymać sytuację, w której nasza walka o niepodległość zamieni się w walkę o prawa wyborcze w Izraelu – oświadczył.

Żydzi mniejszością?

Jest to scenariusz, którego wielu Izraelczyków obawia się bardziej niż stworzenia Palestyny. Już obecnie na terenie Izraela obok 5,8 miliona Żydów mieszka 1,6 miliona Arabów. Jeżeli status obywateli otrzymaliby również Palestyńczycy z terytoriów okupowanych (1,7 miliona ze Strefy Gazy i 1,8 miliona z Zachodniego Brzegu Jordanu), stosunek między obydwiema nacjami wynosiłby 5,8 do 5,1.

Reklama
Reklama

Biorąc pod uwagę większy przyrost naturalny Arabów, za kilka lat Żydzi mogliby stać się mniejszością we własnym kraju. Wówczas nie byłoby już mowy o utrzymaniu statusu Izraela jako „państwa żydowskiego". Mało tego, Arabowie w wyniku demokratycznych wyborów mogliby przejąć władzę.

– Od dawna postulujemy, że Izrael powinien stać się żydowsko-arabską federacją. Liberalnym, demokratycznym krajem, dla obywateli różnych kultur, nacji i religii – powiedział „Rz"

Jusef Dżabarin, arabski działacz z Nazaretu  Według niego koncepcja Izraela jako państwa dla jednego narodu jest całkowicie anachroniczna. Powinna zostać zmieniona, podobnie jak żydowska symbolika tego kraju.

– Gwiazda Dawida to żydowski symbol religijny. Trzeba do niej na fladze dołączyć półksiężyc albo najlepiej znaleźć jakiś wspólny neutralny symbol

– uważa Dżabarin.

Nieoczekiwanie podobne sygnały nadchodzą ze szczytów izraelskiej władzy. Reuven Riwlin, przewodniczący Knesetu z ramienia rządzącej partii Likud, po raz kolejny ogłosił, że takie rozwiązanie byłoby lepsze niż oddzielanie Izraela od Zachodniego Brzegu. Dzięki połączeniu obu terytoriów nie trzeba by było  ewakuować żydowskich osadników.

Reklama
Reklama

Druga Jugosławia

Za stworzeniem arabsko-żydowskiej federacji opowiadają się także lewicowi obrońcy praw człowieka. – Tak naprawdę to takie wspólne państwo już istnieje. I my, i Palestyńczycy żyjemy w tym samym kraju. Różnica polega tylko na tym, że my mamy pełnię praw, a oni są obywatelami drugiej kategorii. Trzeba położyć temu kres – powiedziała „Rz" izraelska działaczka Haja Noah.

Takie głosy należą jednak do rzadkości. Większość mieszkańców Izraela uważa, że państwo to powstało jako kraj dla Żydów i należy zachować jego narodowy charakter. – Proszę sobie wyobrazić, co by się stało, gdybyśmy mieli nagle żyć w jednym kraju z Palestyńczykami. Przykłady Jugosławii, Cypru czy Irlandii nie są zbyt zachęcające – powiedział „Rz" izraelski politolog prof. Hilel Frisch.

Według niego sygnały, jakie wysyłają palestyńskie władze, są próbą przestraszenia Izraelczyków i skłonienia ich do ustępstw. – Wąska grupa rządząca Autonomią dostaje rocznie 3 miliardy dolarów pomocy. Ci ludzie mają olbrzymie pieniądze i władzę – mówi prof. Frisch. – Jeszcze nie było na świecie sytuacji, żeby ktoś dobrowolnie zrezygnował z takich apanaży. Zapowiedzi samolikwidacji Autonomii to blef.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama