Reklama
Rozwiń
Reklama

Nie wychowujmy cyników

Rozmowa z Robertem Kostro, dyrektorem Muzeum Historii Polski

Publikacja: 18.02.2013 21:30

Nie wychowujmy cyników

Foto: Fotorzepa, Danuta Matloch

Równo 20 lat temu, 19 lutego 1993 roku, dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna" została oficjalnie wprowadzona na sztandary Wojska Polskiego. Jak w ogóle rozumieć pojęcie „honoru"?

Honor wymaga od nas ponoszenia różnych konsekwencji trwania przy własnych wartościach. Np. honorowa jest obrona słabszych, nawet gdy ryzykujemy życiem czy zdrowiem, honorowe jest bycie lojalnym wobec podwładnych i przełożonych, honorowe jest przyznanie się do winy. Honor to rycerskie zachowanie wobec przeciwnika itp. Niedawno np. jeden z polityków zachował się mało rycersko w stosunku do kobiety i od razu tym samym zmobilizował przeciwko sobie większość opinii społecznej. Honor to zachowanie reguł gry, którego oczekujemy od ludzi, nawet jeżeli nie przynosi ono nikomu żadnych korzyści.

Niektórzy twierdzą, że to pojęcie archaiczne. Zachowywać powinniśmy się racjonalnie a nie honorowo...

We współczesnej kulturze i debacie publicznej to pojęcie jest zbyt często deprecjonowane. Honor oczywiście może przybierać groteskowe formy, szczególnie jeżeli istnieje w oderwaniu od pewnych zasad etycznych. Przypomina mi się opowiadanie Josepha Conrada „Pojedynek", które doczekało się ekranizacji Ridleya Scotta, w którym absurdalną niby-honorową potyczkę latami toczą ze sobą dwaj napoleońscy oficerowie. Jednak dziś problemem na pewno nie jest przesadne kierowanie się honorem, ale wręcz przeciwnie: zbyt często kierujemy się własnymi korzyściami. Mamy problem z przesadnym utylitaryzmem.

Z czego to wynika?

Reklama
Reklama

To duch epoki. Przed rewolucją francuską w Europie dominowały wartości arystokratyczne, honor był ich fundamentem. Potem przyszedł czas społeczeństw mieszczańskich, które bardzo mocno akcentowały kwestie etyki czy to w wersji chrześcijańskiej czy humanistycznej i oświeceniowej. Dzisiaj w Polsce i w świecie Zachodu zwyciężyło społeczeństwo masowe, które kieruje się własnymi korzyściami. To jednak jest bardzo niebezpieczne, bo w ten sposób niszczymy utrwalony w naszej kulturze i konieczną nam do życia w godności szlachetność.

Powinniśmy to zmienić?

Myślę, że należałoby zacząć od przyjrzenia się szkole i rodzinie, od rehabilitacji pojęcia wychowania. Szkoła ma nie tylko uczyć czy stwarzać możliwość samorealizacji, ale również wychowywać do pewnych zasad i ideałów. Wyrzuciliśmy ze szkoły tradycję antyczną, wyrzuciliśmy chrześcijańską, wyrzuciliśmy arystokratyczną. Nawet etyka szkolna służy raczej poznawaniu różnych systemów niż uczeniu zasad. Nie mówimy o racjach etycznych, a o korzyściach i opłacalności. Nie obawiałbym się, że propagując pewne ideały narażamy młodych ludzi na niedostosowanie do życia. Polacy zawsze cenili honor, ale po usunięciu barier biurokratycznych świetnie sobie radzą również na wolnym rynku. Myślę, że potrzeba dbania o własny interes jest wrodzona, więc jeśli nie chcemy wychowywać cyników i egoistów, to raczej trzeba ją temperować a nie wzmacniać.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama