Jóźwiak przypomniał, że kiedy niedaleko od Pałacu Prezydenckiego w 2008 roku Igor Mitoraj chciał postawić pomnik poświęcony papieżowi Janowi Pawłowi II również otrzymał odpowiedź odmowną od konserwatora zabytków.

Pytany o krzyż, który po 10 kwietnia 2010 roku stanął przed Pałacem Prezydenckim, wiceprezydent Jóźwiak stwierdził, że ten również był nielegalny. - Był pretekstem politycznym. Kiedy przeniesiono go do Kościoła Św. Anny nie zbierały tam się już takie tłumy – podkreślił.

- Zdarzało się, że pod Pałacem Prezydenckim pojawiały się krzyże na kółkach i muszę przyznać, że wyglądało to dość karykaturalnie - dodał.

A ilu osób w Warszawie spodziewają się władze stolicy 10 kwietnia? – Od organizatorów otrzymaliśmy zgłoszenie mówiące o 50 tysiącach – wyjaśnił Jóźwiak.

- Już w wypowiedziach medialnych pojawiają się informacje, że milion osób nie był nigdy zapowiadany. Tak tłumaczy część polityków PiS-u - dodał.

Wiceprezydent Warszawy skomentował różnice w szacunkach dotyczących ilości osób biorących udział na różnych manifestacjach. - Nasz zespół, który odpowiada za organizację zgłoszeń i szacowanie ilości uczestników to wieloletni policjanci, którzy wcześniej pracowali w komendzie stołecznej policji. Do listopada ubiegłego roku policja w ogóle nie podawała takich szacunków, dlatego było dla nas zaskoczeniem, że to się zmieniło - powidział.

- My swoich liczb jesteśmy pewni. To jest sprawdzony zespół, a liczenie jest bardzo proste - dodał.

Jarosław Jóźwiak skomentował również zmianę na stanowisku szefa Platformy Obywatelskiej. - Ma (Grzegorz Schetyna - red.) 100 dni, podobnie jak w przypadku zmian w rządzie. Potem będziemy go recenzowali - skomentował.