Bogumiła Berdychowska i Myrosław Marynowycz, laureaci Nagrody im. Jerzego Giedroycia

Bogumiła Berdychowska, publicystka i działaczka oraz Myrosław Marynowycz, prorektor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie - otrzymali tegoroczną Nagrodę im. Jerzego Giedroycia ustanowioną przez redakcję „Rzeczpospolitej”. Uroczystość w Pałacu Rzeczypospolitej odbyła się pod patronatem prezydenta RP Andrzeja Dudy.

Aktualizacja: 02.12.2016 06:07 Publikacja: 01.12.2016 16:36

Foto: Fotorzepa

- Mimo upływu lat ta nagroda jakoś nie chce stracić na aktualności - powiedział Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” i przewodniczący Kapituły Nagrody. - Sytuacja na Ukrainie i skomplikowane relacje między naszymi narodami, wyjątkowi dziś wymagają, by nagrodzić ludzi zabiegających o przyjaźń i zrozumienie między Polakami i Ukraińcami.

Laureaci:

Uzasadnienie przyznania nagrody przedstawiła Hanna Wawrowska, sekretarz Kapituły: - Tegoroczni laureaci zostali nagrodzeni "za trudną i konsekwentną działalność na rzecz współpracy polsko-ukraińskiej. Za wysiłek, dobrą wolę i cierpliwość w budowaniu przyjaznego klimatu dla solidarności narodów Europy Środkowo Wschodniej".

Podczas uroczystości w Pałacu Rzeczpospolitej laureaci otrzymali medal z wizerunkiem patrona i grawerowanym napisem „W imię polskiej racji stanu" oraz pamiątkowy dyplom.

- Spotykamy się dokładnie 25 lat po tym jak Ukraińcy powiedzieli Związkowi Sowieckiemu „nie” – podkreślił w laudacji Paweł Kowal, członek Kapituły Nagrody. - O Giedroyciu nie mówimy „minister”, „prezydent”, ale jego doktrynę przyjęło niepodległe Państwo Polskie. Nastąpiło to dokładnie ćwierć wieku temu, gdy Polska pierwsza na świecie uznała Ukrainę. Kontekst był dla współczesnych jasny: nie oglądamy się na imperium, suwerennie decydujemy. Intelektualiście zza biurka udało się wpłynąć na to, że polska polityka zagraniczna odzyskiwała moc.

Paweł Kowal podkreślił, że Berdychowska i Marynowycz to ludzi misji.

- Łączy ich bezinteresowne działanie na polu publicznym - w dobrym i złym czasie oraz wielka odwaga cywilna – mówił. - A także sprawa polsko-ukraińska. Dla Polaków sprawa polityki wschodniej to kwestia zasadnicza, polskiej niepodległości. Dla Ukraińców sprawa relacji z Polakami to kwestia dobrej drogi na Zachód, potwierdzenia wyboru, który Ukraina potwierdzała w ostatnich dekadach kilkakrotnie.

Nagrodę im. Jerzego Giedroycia redakcja „Rzeczpospolitej” ustanowiła w 2001 roku,  w   pierwszą rocznicę śmierci wielkiego patrioty, znakomitego redaktora i dalekowzrocznego polityka, twórcy „Kultury” i Instytutu Literackiego w Paryżu. Przyznawana jest osobom lub instytucjom za działalność w „kierunku zgodnym z polską racją stanu, którą jest porozumienie z narodami Europy Środkowo-Wschodniej".

W tym roku kapituła nominowała do nagrody również litewskiego pisarza Pranasa Morkusa, byłego premiera Ukrainy Arsenija Jaceniuka, białoruskiego filozofa i pisarza Ihara Babkou, twórcę i szefa Kolegium Europy Wschodniej Jana Andrzeja Dąbrowskiego, dr Wierę Meniok i kierowaną przez nią Fundację „Muzeum i Festiwal Brunona Schulza" z Drohobycza, a także Andreja Sannikau - białoruskiego działacza politycznego i społecznego, oraz rosyjskie stowarzyszenie Memoriał.

W kapitule przyznającej nagrodę zasiadają: Zygmunt Berdychowski, Czesław Bielecki, Ks. Adam Boniecki, Zbigniew Brzeziński, Bogusław Chrabota – przewodniczący Kapituły, Krzysztof Czyżewski, Grzegorz Gauden, Zbigniew Gluza, Rustis Kamuntavičius, Paweł Kowal, Irena Lasota, Jan Malicki, Andrzej Nowak, Adam Eberhardt, Tomasz Pietrasiewicz, Krzysztof Piesiewicz, Agnieszka Romaszewska-Guzy, Wojciech Sikora, Radosław Sikorski, Timothy Snyder, Tomas Venclova i Hanna Wawrowska - sekretarz Kapituły.

Dotychczasowymi Laureatami  Nagrody są: Jerzy Kłoczowski (2001), Zbigniew Gluza i Ośrodek Karta (2002), Andrzej Przewoźnik (2003), Marek Karp i Ośrodek Studiów Wschodnich (2004), Natalia Gorbaniewska (2005), Jerzy Pomianowski (2006), Bohdan Osadczuk (2007), Krzysztof Czyżewski (2008), Zygmunt Berdychowski (2009), Agnieszka Romaszewska-Guzy (2010), Tomasz Pietrasiewicz (2011), Andrzej Nowak oraz Timothy Snyder  (2012), Jan Malicki (2013), Paweł Kowal (2014) oraz Tomas Venclova i Instytut Wielkiego Księstwa Litewskiego (2015).

Partnerami tegorocznej edycji Nagrody są Biblioteka Narodowa, Fundacja Nasza Kultura, Instytut Książki,  Instytut Literacki, Instytut Pamięci Narodowej, Narodowe Centrum Kultury.

Patronatem medialnym Nagrodę objęły Polskie Radio, TVP Kultura, Interia, serwis internetowy www.rp.pl oraz miesięcznik „Uważam Rze” Historia.

Laudacja Pawła Kowala:

Jesteście nam bardziej potrzebni!

Bogumiła Berdychowska i Myrosław Marynowycz - laureaci. A także Rzeczpospolita, Giedroyc i 1 grudnia. Lepiej się nie mogło zdarzyć. Spotykamy się dokładnie 25 lat po tym jak Ukraińcy powiedzieli Związkowi Sowieckiemu „nie”. Warto było czekać z nagrodą Giedroycia dla dzisiejszych laureatów dobrych parę lat, żeby nam historia ułożyła dzisiaj na to wydarzenie mozaikę rocznic i wspomnień.

Szanowni Państwo, „Rzeczpospolita” postawiła przede mną nie lada zadanie: powiedzieć laudację przyjaciołom. W takich razach rodzi się naturalna pokusa opowiadania anegdot, wspominania i podziękowań, a gdzieś umyka istota sprawy.

Pierwsze skojarzenie z dzisiejszą uroczystością: Polityka i Sprawa.

Będzie więc o rzeczach najpoważniejszych: o polityce. Polityka jako powołanie. O Giedroyciu nie mówimy „minister”, „prezydent”, nawet pisał mało, ale jego „doktrynę” przyjęło niepodległe Państwo Polskie. Nastąpiło to dokładnie ćwierć wieku temu, gdy Polska pierwsza na świecie uznała Ukrainę. Kontekst był dla współczesnych jasny: nie oglądamy się na imperium, suwerennie decydujemy. Intelektualiście zza biurka udało się wpłynąć na to, że polska polityka zagraniczna odzyskiwała moc.

Nie było też dotąd nigdy okazji powiedzieć do dzisiejszych laureatów pani minister, panie prezydencie. A jednak wiemy, że politykują. Bo działają na rzecz wspólnej sprawy i w jakąś sprawę wierzą.

Każde społeczeństwo potrzebuje bezinteresowności i skromności w polityce nie mniej niż czerwonego dywanu, po którym lubią stąpać politycy, dla których to jest zawód. Bezinteresowność wyjątkowych ludzi uszlachetnia sprawy publiczne. Jest potrzebna szczególnie w czasach, gdy ludzie słysząc polityk kojarzą tę robotę coraz gorzej.

Berdychowska i Marynowycz to ludzi misji. Oboje laureatów łączy także ta sprawa, ze poważnie traktują chrześcijańską inspirację swojej misji. 30 grudnia 1988 Jan Paweł II ogłosił ahortację apostolską Christifideles laici. Katolik może nie chodzić na parteitagi, może nie klaskać charyzmatycznym liderom na wiecach ale nie może się schować. To co łączy Bogumiłę Berdychowską i  Myroslawa Marynowicza to bezinteresowne działanie na polu publicznym w dobrym i złym czasie i wielka odwaga cywilna by stanąć wobec ludzi i powiedzieć nie tą drogą.

Działanie w imię sprawy. A jaka to sprawa? Sprawa polsko-ukraińska. Dla Polaków sprawa polityki wschodniej to kwestia zasadnicza, polskiej niepodległości. Zajmowanie się relacjami z Ukrainą to troska o wolność naszej ojczyzny. Dla Ukraińców sprawa relacji z Polakami to kwestia dobrej drogi na Zachód, potwierdzenia wyboru, który Ukraina potwierdzała w ostatnich dekadach kilkakrotnie. Ale jest też wspólna sprawa: świadectwo wobec innych narodów Europy. Także jeśli chodzi o pamięć. Dzisiaj potrzebujemy najbardziej by odróżnić pamięć od pamiętliwości.

Drugie skojarzenie: Świadectwo.

Bogumiła Berdychowska polska intelektualistka, wielka dama subtelnej myśli i ciężkiej pracy. Zaangażowana w tworzenie zrębów polskiej polityki wschodniej od czasu opozycji demokratycznej. Działała początkowo w jednym z najsilniejszych środowisk opozycji w kręgu KUL, potem jako ekspertka Komitetu Obywatelskiego. Współuczestniczka jednej z najważniejszych debat o polskiej polityce wschodniej, tej z 2000 roku toczonej na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Jej teksty na temat będą w jednym rzędzie z wielka publicystyką Bączkowskiego, Mieroszewskiego czy Miłosza. Animatorka najistotniejszego polskiego stypendium artystycznego dla młodzieży z regionu pod szyldem ramach Narodowego Centrum Kultury. Bogumiła Berdychowska nie szuka poklasku. Jej prace naukowe, także wykonywane pro bono, w zasadzie poza systemem oficjalnej nauki, charakteryzują się najwyższym możliwym poziomem edycji wyjątkowych dla polskiej nauki dokumentów historii. Żeby wymienić tylko trzy ostatnie pozycje: „Jerzy Giedroyc. Emigracja ukraińska. Listy 1950–1982”, opracowanie, Czytelnik, Warszawa 2004, „Polska-Ukraina. Osadczuk. Księga jubileuszowa ofiarowana profesorowi Bohdanowi Osadczukowi w 85. rocznicę urodzin” (współredaktor z Olą Hnatiuk), UMCS, Lublin 2000, „Ukraina. Ludzie i książki”, Kolegium Europy Wschodniej, Wrocław 2006.

Myrosław Marynowycz działacz społeczny, współzałożyciel Ukraińskiej Grupy Helsińskiej i Amnesty International na Ukrainie, prezes ukraińskiego PEN-Klubu, prorektor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie, pisarz i dziennikarz, wydawca, historyk Kościoła. Za sprzeciw wobec władzy sowieckiej aresztowany w 1987 roku i skazany na 7 lat robót w Rosji, a do tego 5 lat zesłania. Marynowycz to wielki świadek doświadczenia totalitaryzmu i pojednania polsko-ukraińskiego. To przyjaciel Polski, także w tym sensie, że nie waha się powiedzieć prawdy, gdy go uwierają nasze polskie wady.
Tak doszliśmy do trzeciego skojarzenia. To praca.

Oboje laureatów znamy jako ludzi, którzy po prostu dużo zrobili w swoim życiu i jeszcze dużo mają do zrobienia.

Ćwierć wieku temu świat się kołysał w rytm „Wind of change” Skorpionsów i nucił:

Świat się kurczy

Czy kiedykolwiek pomyślałbyś

Że moglibyśmy być tak blisko, jak bracia?

Przyszłość wisi w powietrzu

Czuję ją wszędzie

Niesiona wiatrem zmian

Czy pamiętacie początek grudnia sprzed ćwierćwiecza? Czy pamiętacie rok 1989? Czy pamiętacie swoje nadzieje na lepszy świat po rozpadzie Związku Sowieckiego i końcu komunizmu? Drodzy Państwo, a Wy? Czy wszystkie się spełniły? Czyśmy za szybko nie zapomnieli smutku komunistycznych czasów i radości z wolności? Tamte marzenia są jeszcze do zrealizowania.

Pani Redaktor, Panie Profesorze, dlatego Wy jesteście potrzebni nam, jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, może bardziej niż nam się wydaje. Tyle jest do zrobienia.

To by się pan Jerzy Giedroyc ucieszył. Kapituła lepiej wybrać nie mogła: polityka i sprawa, świadectwo i praca. I tak całe życie. Niech się raduje Rzeczpospolita. Niech żyją Bogumiła Berdychowska i Myroslaw Marynowicz!

- Mimo upływu lat ta nagroda jakoś nie chce stracić na aktualności - powiedział Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” i przewodniczący Kapituły Nagrody. - Sytuacja na Ukrainie i skomplikowane relacje między naszymi narodami, wyjątkowi dziś wymagają, by nagrodzić ludzi zabiegających o przyjaźń i zrozumienie między Polakami i Ukraińcami.

Laureaci:

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał Promocyjny
4 letnie festiwale dla fanów elektro i rapu - musisz tam być!
Wydarzenia
RZECZo...: powiedzieli nam
Wydarzenia
Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę
Wydarzenia
Polscy eksporterzy podbijają kolejne rynki. Przedsiębiorco, skorzystaj ze wsparcia w ekspansji zagranicznej!
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Materiał Promocyjny
Jakie możliwości rozwoju ma Twój biznes za granicą? Poznaj krajowe programy, które wspierają rodzime marki
Wydarzenia
Żurek, bigos, gęś czy kaczka – w lokalach w całym kraju rusza Tydzień Kuchni Polskiej