Według policji 16-letni mieszkaniec miejscowości położonej w pobliżu Hajfy wraz z grupa młodych mężczyzn zaatakował dwóch żołnierzy (byli po służbie) oraz towarzyszącą im młoda kobietę i 17-latka. Żołnierze pełnią służbę w brygadach Golani i Kfir, a na co dzień mieszkają w pobliskim miasteczku Rosh Ha’ayin.

W momencie ataku nieumundurowani żołnierze spędzali czas ze znajomymi w parku. Wtedy zostali zaatakowani przez grupę młodych ludzi, którzy do ataku użyli rurek od szisz.

Żołnierze i towarzyszący im nastolatek w wyniku ataku doznali obrażeń twarzy i musieli być hospitalizowani.

Według izraelskiego radia żołnierze nie zdecydowali się wezwać policji po tym, jak zostali zaatakowani. Funkcjonariuszy o napaści poinformował ojciec jednego z nich, po tym jak dowiedział się, że jego syn został pobity.

Rzeczniczka lokalnej policji Luba Samri powiedziała "Jerusalem Post", że według napadniętych napastnicy byli Żydami. Śledztwo ws. przyczyny napaści wciąż trwa, ale nieoficjalnie mówi się o tym, że grupa żydowskich nastolatków wzięła izraelskich żołnierzy za Arabów.

- Żołnierze na przepustce są atakowani przez przestępców, bo wyglądają jak Arabowie. To hańba - powiedział ojciec jednego z zaatakowanych w rozmowie z Ynet news. - Prawie ich zlinczowali, to mogło się skończyć śmiercią. Jak mogliśmy upaść tak nisko? A nawet, gdyby byli Arabami - czy to znaczy, że możemy ich krzywdzić? Jesteśmy w szoku i domagamy się pociągnięcia łamiących prawo do odpowiedzialności - dodał.