Wzdłuż granicy Izraela i Strefy Gazy zebrało się wczoraj w pięciu miejscach tysiące Palestyńczyków.
Rzucano kamieniami i koktajlami Mołotowa w izraelskich żołnierzy, palono też opony, by uniemożliwić działania snajperów.
Armia Izraela otworzyła ogień, jak twierdzi dowództwo - w momencie, gdy Palestyńczycy usiłowali sforsować graniczne ogrodzenie.
Palestyńskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że zginęło 7 osób, prawie 300 odniosło obrażenia.
W Strefie Gazy nie ustają protesty Palestyńczyków, którzy w organizowanych przez Hamas "Marszach Powrotu" domagają się zwrotu ziem, okupowanych według nich przez Izrael.
Protesty mają trwać do 15 maja. Tego dnia Palestyńczycy obchodzą Nakbę - dzień powstania Izraela w 1948 roku i początek exodusu swojego narodu.