Prof. Bogdan Góralczyk podkreśla, że skala wygranej Tiszy z większością konstytucyjną zaskoczyła nawet obserwatorów Węgier. Kluczowa była mobilizacja tych, którzy dotąd często zostawali w domu. Jak mówi ekspert, Magyar „przeczytał bardzo uważnie wybory w Polsce” i na jednym z przełomowych wieców zwrócił się o wsparcie do dwóch grup: kobiet i młodzieży. Efekt miał być miażdżący: w grupie 18–29 lat Fidesz uzyskał według przywoływanych badań 7–11 proc., a Tisza 85–90 proc.

Reklama
Reklama
Tak prawdopodobnie będzie wyglądał rozkład mandatów w węgierskim parlamencie po wyborach

Tak prawdopodobnie będzie wyglądał rozkład mandatów w węgierskim parlamencie po wyborach

Foto: PAP

Góralczyk wskazuje, że zadziałał pakiet czynników: korupcja, zmęczenie Orbanem oraz rozczarowanie tym, że premier nie dostarczył obiecanej poprawy życia. W kampanii pękł też mit wielkiej polityki, w której Orbán umiał rozmawiać jak równy z równym z najpotężniejszymi. Gdy przestało to dawać wyborczy zysk, na wierzch wyszły sprawy codzienne: ceny, usługi publiczne, przyszłość młodych.

Dodatkowym paliwem stały się ujawnienia dotyczące relacji obozu Orbána z Rosją. Prof. Góralczyk mówi o taśmach z rozmowami węgierskiej dyplomacji z Siergiejem Ławrowem, które wywołały gniew ulicy i hasło „Ruscy do domu”. Zwraca też uwagę na bezprecedensową kampanię, w której pojawiły się wystąpienia oficerów i wątek pęknięcia służb.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Péter Magyar przejmuje Węgry w trudnej sytuacji. Viktor Orbán postawił na złego konia

Budapeszt kontra prowincja, gospodarka i korupcja

W rozmowie wraca obraz kraju, w którym polityka przez lata dzieliła stolicę i prowincję. Góralczyk przypomina, że Budapeszt był ostoją antyorbanizmu, a rząd traktował go jak miasto nieposłuszne, ograniczając finansowanie i modernizując przede wszystkim reprezentacyjne miejsca. W dzielnicach Pesztu „jest obraz nędzy i rozpaczy”: zamknięte sklepy, graffiti, second handy. Jednocześnie Węgry mierzyły się z wysoką inflacją i – jak mówi hungarysta – największą korupcją w UE. Zderzenie ostentacyjnego bogactwa ludzi z otoczenia władzy z trudną codziennością miało w końcu przeważyć.

Rekordowa frekwencja w wyborach na Węgrzech

Rekordowa frekwencja w wyborach na Węgrzech

Foto: PAP

Pułapki po systemie i wyścig po europejskie pieniądze

Prof. Góralczyk podkreśla, że to nie jest zwykła zmiana rządu, tylko „zmiana systemowa”. Orbán zbudował nieliberalną demokrację, która w praktyce stała się autokracją z rozbudowanymi sieciami zależności. Teraz Magyar ma przewagę w postaci większości konstytucyjnej, ale zarazem ogromne ryzyko: do parlamentu trafią w większości ludzie nowi, bez doświadczenia.

Ekspert przewiduje, że Orbán będzie grał na destabilizację: „będzie robił wszystko, żeby kij w szprychy wsadzać”. Jednym z pierwszych testów będzie stan finansów publicznych i tempo odblokowania europejskich środków. Góralczyk mówi o zamrożonych 20 mld euro, które są nowej władzy potrzebne natychmiast. Stąd zapowiedź, że pierwsza wizyta premiera ma odbyć się w Polsce – jako element pragmatycznej drogi do Brukseli.

Węgrzy świętują, ale rachunek dopiero przyjdzie. Jeśli nowa władza szybko nie pokaże efektów w gospodarce i usługach publicznych, euforia może zamienić się w rozczarowanie. A na to, jak ostrzega prof. Góralczyk, obóz Orbána będzie tylko czekał.