W środę izraelska armia poinformowała, że izraelskie lotnictwo uderzyło w domniemany obóz wojskowy Hamasu w północnej części Strefy Gazy.
Izrael poinformował, że atak był odpowiedzią na zdetonowanie ładunku wybuchowego niedaleko pojazdu wojskowego na granicy Izraela i Strefy Gazy. Izraelska armia twierdzi, że ładunki wybuchowe są rozmieszczane w tym regionie przez uczestników protestów, które rozpoczęły się 30 marca na granicy.
Już w poniedziałek izraelskie lotnictwo uderzyło cel, który miał być powiązany z Hamasem. Atak miał być odpowiedzią na próbę sforsowania przez Palestyńczyków płotu na granicy między Strefą Gazy a Izraelem.
Dzień później premier Izraela Benjamin Netanjahu broniąc nalotów w Strefie Gazy oświadczył, że Izrael ma prawo "atakować tych, którzy go atakują".
Izraelska armia obarcza Hamas odpowiedzialnością za sytuację w Strefie Gazy.
Trwające od ponad tygodnia protesty Palestyńczyków na granicy między Izraelem a Strefą Gazy mają związek z obchodzonym 30 marca Yom al-Ard - rocznicą konfiskowania ziemi należącej do Palestyńczyków przez władze Izraela w 1976 roku. Wówczas w protestach przeciwko konfiskatom zginęło sześciu Palestyńczyków.