Kluczowe jest również pytanie, czy nowe węgierskie władze będą rozliczać erę rządów Viktora Orbana środkami politycznymi czy prawnymi. – To, co będzie działo się dalej w tej sprawie, pozostanie decyzją suwerennego państwa – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prok. Anna Adamiak, rzeczniczka prokuratora generalnego (PG).
– Zmiana władzy na Węgrzech nie spowoduje, że nabędziemy jakichś szczególnych uprawnień – dodaje. Zaznacza jednak, że prokuratura patrzy na zmianę władzy w Budapeszcie z nadzieją. – Patrzymy na to z optymizmem, biorąc pod uwagę wcześniejsze wypowiedzi Magyara w tej sprawie – mówi.
Magyar, pytany podczas niedawnej konferencji prasowej o ich przyszłość, stwierdził: - Węgry nie będą azylem dla międzynarodowych przestępców. Jeśli Ziobro i Romanowski nie mają nic na sumieniu, radziłbym, aby spokojnie wracali do domu. Radziłem im już, żeby nie kupowali na Węgrzech mebli - powiedział.
Dziś potwierdził, że sprawa Ziobry i Romanowskiego jest dla niego priorytetem i że ich pobyt na Węgrzech dobiegnie końca — ale sam proces prawny potrwa najprawdopodobniej kilka tygodni lub miesięcy, nie „jeden dzień", jak obiecywał w kampanii.
Czytaj więcej
Lider Tiszy, partii, która pokonała Fidesz Viktora Orbána w wyborach parlamentarnych, skomentował sytuację polskich polityków, którzy wyjechali na...
Czytaj więcej
Większość Polaków opowiada się za wydaniem Zbigniewa Ziobry przez Węgry – wynika z najnowszego sondażu IBRiS dla Radia ZET. Sześciu na dziesięciu b...
Prokuratura spyta Budapeszt o stan postępowania w sprawie ENA dla Marcina Romanowskiego
Rzeczniczka PG zapowiedziała też, że po ukonstytuowaniu się nowego rządu na Węgrzech polska prokuratura zwróci się z zapytaniem o stan postępowania dotyczącego europejskiego nakazu aresztowania wobec Romanowskiego. Ponadto w sprawie Ziobry, gdzie ENA jeszcze nie został wydany, prokuratura zamierza zapytać Sąd Okręgowy w Warszawie o termin posiedzenia w tej kwestii.
Dla Ziobry i Romanowskiego, którzy objęci są zarzutami prokuratury w związku z nadużyciami przy Funduszu Sprawiedliwości i uważają, że w Polsce czeka ich upolityczniony proces, a nie rzetelne postępowanie sądowe, wygrana Tiszy to bardzo czytelny sygnał. Dalszy ich pobyt na Węgrzech z rządem opowiadającym się za rządami prawa będzie oznaczał wydanie ich polskim organom ścigania i zastosowanie tymczasowego aresztu.
Obaj politycy mają jednak jeszcze pewien margines czasu – zanim Magyar w ogóle będzie mógł cokolwiek zrobić, musi się ukonstytuować parlament i powstać rząd, co w praktyce może zająć co najmniej kilka tygodni.
Ponadto należy wciąż brać pod uwagę skalę przesiąknięcia instytucji węgierskich wpływami 16 lat polityki Orbana – sądownictwa, służb, administracji, dlatego przejęcie realnej kontroli przez Magyara nad całym państwem może zająć wiele miesięcy. Politycy PiS już teraz argumentują, że nowy rząd w Budapeszcie będzie miał ważniejsze sprawy na głowie niż los dwóch polskich polityków. To wygodna narracja, ale nie całkowicie pozbawiona podstaw.
Czytaj więcej
„Moi przyjaciele, dziś dokonaliście cudu” – tymi słowami Péter Magyar, lider partii Tisza, zwrócił się do wiwatujących tłumów w Budapeszcie. Magyar...
Lex Ziobro kontra rządy prawa
Do tego dochodzi kwestia prawna. Od stycznia 2026 r. na Węgrzech obowiązuje znowelizowane prawo azylowe, obejmujące szczególnymi regulacjami osoby, wobec których wydano europejski nakaz aresztowania. Przepisy te uniemożliwiające ekstradycję osób poszukiwanych ENA, jeśli otrzymały w tym kraju lub innym państwie UE status uchodźcy, a tak się najprawdopodobniej stało w przypadku Romanowskiego i Ziobry.
– Nowe przepisy, które można określić jako „lex Ziobro” i „lex Romanowski”, mogą w tej chwili blokować ekstradycję, ale stracą na znaczeniu, jeśli Magyar zrealizuje zapowiedź rewizji procedur azylowych. Cierpliwie na to oczekujemy – podsumowuje prok. Adamiak.
Ochrona Ziobry i Romanowskiego na Węgrzech jest nierozerwalna od woli politycznej, która ją uruchomiła. Dla polskich obserwatorów kłopotem jest jednak to, że wciąż nie jest jasne, jaki rodzaj ochrony międzynarodowej otrzymali obaj politycy. Nie wiedział tego nawet polski MSZ ani Ministerstwo Sprawiedliwości, które nie otrzymały z Budapesztu oficjalnej notyfikacji. Z kolei jeden z adwokatów Ziobry, mec. Bartosz Lewandowski, informował najpierw o „azylu i ochronie międzynarodowej”, potem precyzował, że chodzi o ochronę zgodną z węgierską ustawą z 2007 r. dotyczącą azylu.
Opinia dla "Rzeczpospolitej"
Agata Bzdyń, radczyni prawna, ekspertka w zakresie ochrony praw człowieka
Sprawa azylu Ziobry i Romanowskiego ma niestety fundamentalną lukę: nie wiemy, co dokładnie przyznały im władze węgierskie. Ochrona międzynarodowa jest regulowana Konwencją Genewską z 1951 r., ale sama konwencja nie narzuca państwom procedury – każdy kraj stosuje własną. To, czy obaj politycy uzyskali status uchodźcy w rozumieniu konwencji ONZ, czy może jedynie polityczną promesę/deklarację niewydania – to trzy różne rzeczy o różnych skutkach prawnych. Publiczne informacje opierają się wyłącznie na oświadczeniach obrońców byłego ministra sprawiedliwości. Żadnych dokumentów nie ujawniono, co nie musi oznaczać, że status ochronny jest fikcją – może oznaczać, że w warunkach głębokiej nieufności między Warszawą a dotychczasowym rządem Orbana strony po prostu się nie informowały. Kluczowe pytanie brzmi: czy węgierski organ, który rozpatrywał wnioski azylowe, rzeczywiście przeprowadził merytoryczną ocenę stanu faktycznego – przeanalizował dokumenty, zbadał, czy działalność polityczna obu polityków uzasadnia objęcie ich ochroną w rozumieniu konwencji. Czy była to decyzja administracyjna oparta na procedurze, czy gest polityczny ubrany w formę prawną? Odpowiedź na to pytanie przesądzi, jak trudne będzie cofnięcie tej ochrony przez nowy rząd – i czy będzie mógł to zrobić skutecznie w ramach porządku prawnego, który sam chce przywrócić.
Nowy rząd węgierski mógłby podjąć decyzję o cofnięciu ochrony, powołując się na te same przepisy, które były podstawą jej udzielenia, a obowiązująca na Węgrzech od stycznia nowelizacja dotycząca ENA mogłaby z kolei zostać uchylona równie szybko, jak została uchwalona. Magyar wielokrotnie podkreślał, że jego priorytetem jest przywrócenie rządów prawa i niezależności sądownictwa w kraju. Ale właśnie ten cel tworzy pułapkę: jeśli nowy premier chce odbudować instytucje, nie może rządzić za pomocą politycznych nakazów. A to, jak doskonale wiemy z polskich doświadczeń ostatnich lat, potrafi trwać bardzo długo.
– To, co się zadziało na Węgrzech w tej sprawie było rażącym naruszeniem prawa i jako takie musi zostać naprawione. Mam nadzieję, że nowy rząd szybko i skutecznie przywróci mechanizm wzajemnego zaufania w Unii Europejskiej w obszarze postępowań sądowych dotyczących ENA – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Artur Nowak-Far, specjalista prawa europejskiego i były wiceminister spraw zagranicznych.
Paszport genewski i opcje bez wyjścia
Ziobro i Romanowski są obecnie pozbawieni polskich paszportów, co ogranicza ich mobilność, ale nie uniemożliwia całkowicie przemieszczania się. Z wcześniejszych informacji obrońców wynika, że mogli oni otrzymać tzw. genewski paszport, czyli dokument podróży wydawany osobom ze statusem uchodźcy na podstawie Konwencji Genewskiej z 1951 r. Dokument ten mógłby umożliwić im wjazd np. do Stanów Zjednoczonych, o czym nieoficjalnie mówi się od kilku miesięcy.
Pozostałe kierunki są mało realistyczne. Rosja i Białoruś – niezależnie od ideologicznych konotacji – byłyby politycznym samobójstwem i de facto potwierdzeniem najgorszych zarzutów. Słowacja Roberta Fico? Teoretycznie bliżej orbanowskiej orbity, ale Bratysława jest członkiem UE i wystawiona na inne naciski niż Budapeszt. Żaden z tych wariantów nie daje politykom PiS komfortu, który przez ostatnie lata zapewniały Węgry.