Powołując się na źródła policyjne agencja Reutera podała, że maszyna rozbiła się podczas przymusowego lądowania. Według doniesień, rozbita maszyna to jednoosobowy samolot M-18 Dromader wyprodukowany przez PZL Mielec.
Przyczyny katastrofy nie są znane. Wiadomo, że pilot przeżył, nie odniósł obrażeń i został podjęty z miejsca wypadku śmigłowcem przez strażaków. Przekazano, że na wszelki wypadek pilot został przetransportowany do szpitala.
Czytaj także:
"Nie mamy już nic, nic". Trwa walka z ogniem na wyspie Eubea
Samolot należał do 359. Jednostki Wsparcia Powietrznego Służb Publicznych z Kefalinii. Przed wypadkiem w wyposażeniu jednostki znajdowało się m.in. 19 M-18 Dromaderów i trzy dwumiejscowe szkoleniowe M-18 BS Dromadery. W momencie katastrofy pilot leciał z zadaniem walki z pożarem na wyspie Zakintos.
Przyczyny katastrofy Dromadera ma wyjaśnić dochodzenie.
Grecja od blisko tygodnia walczy z falą pożarów. Najtrudniejsza sytuacja jest na wyspie Eubea w pobliżu Aten - z powodu zagrożenia tysiące osób musiały opuścić swe domy.
Na wyspie z żywiołem walczy 570 strażaków. Wiceminister ds. obrony cywilnej przekazał, że załogi samolotów gaśniczych z uwagi na małą widoczność z powodu gęstego dymu mają utrudnione zadanie. - Przed nami kolejny ciężki wieczór i trudna noc - ocenił Nikos Hardalias dodając, że "walka trwa".
Do walki z pożarami Grecja zaangażowała wojsko. Pomoc zaoferowały inne państwa, w tym Polska. W odpowiedzi na prośbę greckich władz skierowano do tego kraju siły i środki Państwowej Straży Pożarnej - dwa moduły GFFFV z Wrocławia i Poznania, w sumie 143 strażaków i 46 pojazdów.