Jeszcze nie wiadomo, co było przyczyną wypadku rządowego samolotu pod Smoleńskiem. Badają to odpowiednie komisje. Pewne jest natomiast, że VIP-y latają przestarzałym sprzętem, a rządy nie mogą poradzić sobie z zakupem nowych maszyn.
Przetargi na samoloty dla najważniejszych osób w państwie rozpisywały kolejne rządy od końca lat 90. Ale z nieznanych powodów je unieważniano lub ich wykonanie odkładano.
Tymczasem przedstawiciele kraju musieli latać wyeksploatowanymi maszynami. Eksperci i wojskowi ostrzegali, że jeśli ta flota nie zostanie wymieniona, VIP-y nie będą miały czym latać, a ich bezpieczeństwo jest zagrożone.
– Kiedyś Leszek Miller powiedział, że te samoloty będą wymienione dopiero, gdy wydarzy się tragedia i ktoś zginie – przypomina Katarzyna Piekarska, wiceszefowa SLD, która sama przeżyła katastrofę awionetki w podróży służbowej na początku lat 90.
Czym dysponuje 36. Pułk Lotnictwa Transportowego, który obsługuje loty VIP-ów? Czterema średniodystansowymi jakami 40, wysłużonym długodystansowym tupolewem Tu-154 (obecnie remontowanym w Rosji), trzema pasażerskimi M28 Bryza z PZL Mielec oraz 12 śmigłowcami, z których tylko cztery mogą wziąć na pokład prezydenta albo premiera.