Reklama
Rozwiń
Reklama

Tymoszenko igra z ogniem

Rosja jest gotowa wyłożyć nawet 500 miliardów dolarów, by odebrać Ukrainie suwerenność – mówi politolog Hryhorij Perepełycia

Publikacja: 09.02.2009 21:54

[b]Rz: Czy kryzys gospodarczy i deficyt budżetowy to powód, by Ukraina wiązała się z Rosją, prosząc ją o pięć miliardów dolarów kredytu?

Hryhorij Perepełycia:[/b] Rząd Julii Tymoszenko ma dwa wyjścia: dodrukować pieniądze, co spowoduje gigantyczną inflację i zubożenie społeczeństwa, lub zaciągnąć kredyty. Tymoszenko zdaje sobie sprawę, na ile niebezpiecznym krokiem jest pożyczanie pieniędzy od Rosji. Moskwa sama boryka się z kryzysem finansowym i zrobi wszystko, by uzyskać w zamian o wiele więcej.

[b]Na co liczy Rosja?[/b]

Może postawić znacznie ostrzejsze żądania niż te, o których już wiemy. Rosja chce, by Ukraina zrezygnowała z roszczeń wobec majątku byłego ZSRR. Według szacunków ekspertów, gdyby doszło do podziału radzieckiej własności, Ukraina hipotetycznie otrzymałaby 12 miliardów dolarów.

Mówię: hipotetycznie, bo Rosja nie ma zamiaru wracać do tej sprawy. Rosja może się domagać także przekazania kontroli nad siecią ukraińskich gazociągów lub renegocjacji umowy o stacjonowaniu rosyjskiej Floty Czarnomorskiej na Krymie. Myślę, że rozmowy dotyczące tych kwestii pozostaną tajne, bo inaczej wywołałyby na Ukrainie burzliwą reakcję.

Reklama
Reklama

[b]Co chce osiągnąć Tymoszenko, ustępując przed Rosją?[/b]

Strategia pani premier jest związana z wyborami prezydenckimi w 2010 roku. Kryzys finansowy to dla niej sprawa drugorzędna. Tymoszenko myślała o fotelu prezydenta także wtedy, gdy podpisywała kontrakt na dostawy rosyjskiego gazu. Ona poszłaby i na większe ustępstwa, byle tylko usunąć z ukraińskiego rynku pośrednika w sprzedaży rosyjskiego gazu, spółkę RosUkrEnergo, sponsora jej rywala Wiktora Janukowycza.

Tymoszenko jest doświadczonym politykiem, ale nie mężem stanu, który ma na uwadze rozwój kraju. Prosząc o pożyczkę Rosję, nie ma świadomości głębi przepaści, do której może się stoczyć Ukraina. W 1997 roku, podpisując umowę o stacjonowaniu rosyjskiej Floty Czarnomorskiej na Krymie, nie braliśmy pod uwagę, że to może stanowić zagrożenie dla kraju.

Wówczas chodziło zaledwie o dwa miliardy ukraińskiego długu wobec Rosji! W walce z Ukrainą Rosji przyświeca jeden cel – odebrać jej niepodległość. Moskwa jest gotowa zapłacić za to nawet 500 miliardów dolarów.

[b]Tymoszenko mówi o członkostwie w UE, a jednocześnie zwraca się w kierunku Rosji. Czy to nie grozi jej utratą poparcia na zachodniej Ukrainie?[/b]

Nie. Na tym obszarze Tymoszenko nie ma konkurencji, bo poparcie dla Wiktora Juszczenki spadło tam do trzech procent. Co zaś się tyczy elektoratu na wschodzie kraju, to Tymoszenko będzie mówiła, że Ukraina powinna się kierować do Europy wraz z Rosją.

Reklama
Reklama

[i]Hryhorij Perepełycia jest szefem Instytutu Polityki Zagranicznej przy Dyplomatycznej Akademii Nauk Ukrainy[/i]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama