[b]Czym Jarosław Kaczyński mógłby pozyskać PSL, nieufne po traumatycznej historii przystawek?[/b]
PSL też się uczy. Możliwa jest koalicja PiS z PSL. Interesujące jest zresztą, że to Waldemara Pawlaka (przewodniczącego PSL – red.), a nie SLD, popiera OPZZ.
[b]Przecież PSL jest zrażone po doświadczeniach LPR i Samoobrony.[/b]
Ale PSL musi się na coś zdecydować. Platforma ewidentnie zmierza do sojuszu z SLD. Grzegorz Napieralski (przewodniczący SLD – red.) przegra i przyjdzie Ryszard Kalisz. Kalisz jest zresztą propaństwowy i pragmatyczny. Platforma jako partia władzy zawrze koalicję z nieideologicznymi pragmatykami z SLD, z błogosławieństwem Aleksandra Kwaśniewskiego. Polską rządzić będzie Bielecki, Marek Belka, Kalisz z Kwaśniewskim i „układem” w tle. Z Tuskiem firmującym to rozdanie.
[b]To w pani ocenie ruch z Belką jest szykowaniem podwalin pod nową koalicję Platformy z częścią SLD?[/b]
Podwaliny są gdzie indziej. To jest tylko jeden z elementów. Belka współpracował już z Jackiem Rostowskim (ministrem finansów w rządzie Tuska – red.) przy uzyskaniu linii kredytowej dla stabilizacji złotówki. Jest dobrym kandydatem.
Jednak nie całe SLD na to pójdzie. Bo sojusz partii lewicowej z partią liberalno-konserwatywną jest ruchem samobójczym. Mnie to nie przeszkadza, ale młode pokolenie SLD powinno się o to martwić. Po tych wyborach przyjdą kolejne i wtedy już ich nie będzie.
[b]Czyli rację miał Ludwik Dorn, który twierdzi, że każda kampania prezydencka przemeblowuje scenę polityczną w Polsce.[/b]
Zgadzam się tutaj z Dornem.
[b]Jak się ma do tego PiS i PSL?[/b]
PiS i PSL będą w opozycji. Tak może być do wyborów parlamentarnych. Ale po nich partia Kaczyńskiego może wygrać, bo pokazuje swoją młodszą i bardziej profesjonalną twarz.
[b]Pani zdaniem koalicja Platformy z częścią SLD nastąpi już po wyborach prezydenckich?[/b]
Albo jeszcze w tej kadencji, albo – jak liczą – po przyszłych wyborach parlamentarnych.
[b]Co jest najmocniejszym punktem Jarosława Kaczyńskiego jako kandydata na prezydenta?[/b]
Zdolności przywódcze. I wola rozwiązywania problemów, a nie tylko doraźnego działania z myślą o sondażach.
Zresztą w ostatnim sondażu prezydenckim Kaczyńskiego uznano za najbardziej podziwianego kandydata, choć niecieszącego się równie wysokim zaufaniem.
Jego problemem dziś jest pewna obojętność wobec polityki w ogóle. Może widzi teraz, po tragedii smoleńskiej, świat w innych proporcjach. Widzi chwile, które w przeszłości spędził na przepychankach politycznych. A mógł być w tym czasie z bratem, z mamą.
Trochę jest na dystans w stosunku do tego, co robi. To osłabia jego impet, ale sądzę, że teraz uruchomi tę swoją, lekko nieprzewidywalną, analityczną umiejętność.
[b]Na tym chyba przegrywa?[/b]
Dlaczego? Na tym wygrał wybory w 2005 roku.
Kaczyński ma to, co Jan Rokita: zdolność dostrzegania problemów. Ale Rokita na tym poprzestaje.
A Kaczyński ma jeszcze umiejętność przekładania tego na politykę.
Tak jak w „Lewym czerwcowym” (książka Jacka Kurskiego i Piotra Semki będąca zapisem wywiadów z politykami związanymi z rządem Jana Olszewskiego – red.), w tamtej dyskusji o kapitalizmie nomenklaturowym.
[b]Ta książka ukazała się 17 lat temu po upadku gabinetu Jana Olszewskiego.[/b]
Ale zdolności mu przecież pozostały. W swoim rządzie zrealizował swój projekt – z likwidacją WSI, utworzeniem CBA, lustracją w wykonaniu IPN, rozpoczęciem prac nad budżetem zadaniowym. To jest w nim najlepsze i powinien się tego trzymać.
Prawdziwy przywódca mówi to, co myśli, a nie to, co ludzie chcą usłyszeć.
[b]To chyba nie znam takiego zwycięskiego przywódcy.[/b]
Ja znam. I w historii, i we współczesnym świecie.
[b]Na przykład kogo?[/b]
Choćby Angelę Merkel, która wygrała ponownie po przeprowadzeniu bardzo trudnych reform i po przełamaniu oporu. Choćby Margaret Thatcher.
Są tacy przywódcy. Mają zaplecze, które diagnozuje im sytuację w sposób nieschematyczny, nieortodoksyjny. Niepodlizujący się wyborcom.
[b]Pytałam, jak pani ocenia najsłabsze punkty Jarosława Kaczyńskiego. Brak żony, dzieci to nie jest problem przy kandydowaniu na prezydenta?[/b]
Liczba singli w środowisku profesjonalistów wskazuje, że nie wszyscy mają na to czas i głowę. Może to Jarosławowi Kaczyńskiemu jakoś przeszkadzać w tej kampanii, tworzyć różne domniemania. To jego prywatna sprawa i nie ma co nad tym debatować.
[b]Polacy chyba chcieliby mieć pierwszą damę?[/b]
To ewentualnie będą mieli żonę Bronisława Komorowskiego. Wygląda na tak znękaną i smutną osobę, że kraje się serce, jeśli ktoś ma w oczach Marię i Lecha.
[b]Na czym w tej kampanii może polec Komorowski?[/b]
Na samym sobie. Po prostu jest beznadziejny. Czy powiedział coś ciekawego?
Czy wykonał swoje ustawowe zadania jako marszałek Sejmu? Nic nie zrobił.
Nadaje się tylko na rolę żyrandola, a to jest dużo za mało.
[b]Przecież jest jowialny, jak mówią niektórzy – rubaszny.[/b]
Nie. Widziałam schłodzone twarze studentów, gdy mówił o pisaniu swojej pracy magisterskiej z pomocą teścia. Widziałam sołtysa w Licheniu, którego musieli powstrzymywać.
[b]Dlaczego?[/b]
Aby się nie rzucił na Komorowskiego, który opowiadał o znajomym sołtysie z Budy Ruskiej. Przechwalał się, że nie wiadomo co mu załatwił. A takiego załatwiactwa ludzie nie lubią. Bronisław Komorowski po prostu jest urwany z choinki.
Nawet Lech Wałęsa jest od niego lepszy, bo ma w sobie to „coś” i potrafi udawać głupszego, niż jest. A Komorowski jest sobą, co jest dla mnie nie do zniesienia. Mój udział w kampanii jest spowodowany także tym.
[b]I dlatego zaangażowała się pani w kampanię Jarosława Kaczyńskiego?[/b]
Tylko częściowo, bo mnie to denerwuje. Bywam w sztabie, ale tak po amatorsku. Chcę pomóc Kaczyńskiemu na zasadzie „wszystkie ręce na pokład”.