– Już zarezerwowałem 40-osobowy autobus – przyznaje w rozmowie z "Rz" jeden z posłów Platformy.

Kierownictwo sztabu Bronisława Komorowskiego ogłosiło kilka dni temu: nie będzie wiecu wyborczego w Warszawie, tylko akcja na rzecz powodzian. Platforma zapowiedziała w ten sposób, że rezygnuje z klasycznego spotkania z wyborcami na rzecz charytatywnego koncertu, podczas którego chce zbierać pieniądze dla osób poszkodowanych przez powódź.

Kandydat Platformy na prezydenta przekonywał, że to on zwrócił się do sztabu z takim pomysłem.

Koncert "Solidarni dla powodzian" na warszawskiej Agrykoli rozpocznie się w niedzielę o godz. 14 i potrwa do wieczora. Mają wystąpić Feel, Kayah, Robert Gawliński, Lady Pank i Mrozu.

Do zbiórki pieniędzy dla dotkniętych żywiołem będzie zachęcać Bronisław Komorowski. Na imprezie mają pojawić się też premier Donald Tusk i prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

– Myślę, że będzie bardzo dużo ludzi i że akcja, którą chcemy zrobić, by pomóc powodzianom, spowoduje, iż warszawiacy stawią się bardzo licznie. Ale mamy też nadzieję, że przyjadą do nas ludzie z całej Polski – mówił "Rz" trzy dni temu poseł Jakub Rutnicki ze sztabu PO odpowiedzialny za przygotowania do niedzielnego koncertu.

Okazuje się, że się nie myli, bo – jak dowiedziała się "Rz" – Platforma sama postanowiła zadbać o frekwencję.

– Dostaliśmy wewnętrzne polecenie, by każdy poseł zorganizował ze swojego regionu autokar pełen ludzi na tę imprezę. Chodzi o to, by pokazać rozmach – mówi inny z posłów PO.

W autokarze mają być działacze Platformy i zwykli wyborcy.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Agrykola jest w stanie pomieścić ok. 100 tys. osób. Posłów w Klubie PO jest ponad 200, więc przy założeniu, że jeden autokar pomieści 40 osób, partia przywiezie sobie około 8 tys. gości.

– Ale nie jest to wcale łatwe. Mimo że ma być koncert, ludzie wcale się tak nie garną, jest ładna pogoda, każdy woli zostać w domu, niż gnać w autobusie przez pół Polski – narzeka rozmówca "Rz".

Inny z posłów dodaje, że najpierw w sztabie Bronisława Komorowskiego pojawił się pomysł, by parlamentarzyści opłacali z własnej kieszeni wynajęcie takiego autokaru. A to co najmniej kilkaset złotych.

– Ale wszyscy się oburzyli i teraz zapłacić ma za to partia lub komitet wyborczy – opowiada poseł PO. – Ja mam tylko przypilnować, aby autokar był pełny.

Wszyscy posłowie, z którymi rozmawiała "Rz", zapowiadają, że na niedzielny koncert karnie się stawią. – Zawsze ktoś zauważy, jak się nie pojawię. Lepiej się nie narażać – mówi jeden z parlamentarzystów.

W kuluarowych rozmowach politycy Platformy zaczynają jednak wątpić w skuteczność działań sztabu Komorowskiego. – PiS nas przegania, mają lepsze wyczucie społeczne, a nam szkodzą wyreżyserowane pomysły, widać to na przykładzie Palikota – uważa jeden z rozmówców "Rz".

Za prace sztabu Komorowskiego odpowiada Sławomir Nowak, jednocześnie wiceszef Klubu PO. Podczas konferencji prasowej, na której zapowiadano niedzielne spotkanie, przypominał: – To słuszny cel, nie dla politycznego wydarzenia, ale aby solidaryzować się z poszkodowanymi Polakami. Taka jest intencja Komorowskiego.