Spór polityczny i polaryzacja to najczęściej wskazywane zagrożenie dla stabilności Polski w najbliższych pięciu latach –wynika z badania CBOS dla PAP. Takiego zdania jest 46 proc. respondentów. Ten strach jest silniejszy niż obawy o sytuację międzynarodową i bezpieczeństwo, którą wskazało 42 proc. badanych. Jedyny elektorat, który widzi sprawy inaczej, to wyborcy PiS: w tej grupie konsekwencje sporu politycznego niepokoją tylko 32 proc. badanych.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Karol Nawrocki nie potrafi lawirować, prezes ściągnął mu cugle

Zderzenie elitarności i zwyczajności polaryzuje Polaków najbardziej

W raporcie z badań Krytyki Politycznej „Ludzie bezwstydni. Dynamika emocjonalna populizmu w Polsce” autorzy zwracają na „paradoks bezwstydności – im mocniej liberalne elity próbują zawstydzać, tym silniej wyborcy prawicy konsolidują się wokół polityków, którzy wstydzić się odmawiają”. Wniosek? „Jeśli liberalny elektorat (…) nie oduczy się zawstydzać, poniżać, wywyższać i pouczać, to przegra także wszystkie kolejne głosowania”.

Z kolei z cyklicznych badań Światowid prowadzonych przez IBRIS wynika, że najważniejszym czynnikiem różnicującym społeczeństwo „jest oś elitarność-zwyczajność”. I to, że polityka w Polsce „jest mocno zakorzeniona w kategoriach stylu życia i symbolicznego statusu”. Elity polskie i światowe na czele z Donaldem Trumpem (szczególnie w związku ze sprawą Epsteina), postrzegane są jako zagrożenie dla życia całej reszty, pozbawionej prawdziwej reprezentacji i skazanej na spisek możnych i potężnych.

Czytaj więcej

Karol Nawrocki i Przemysław Czarnek mówią jednym głosem. Czy powstanie dream team na prawicy?

Bezwstydnicy i sukces wyborczy

To wyjaśnia dlaczego tak łatwo część społeczeństwa daje się uwodzić radykalnej prawicy. UE to symbol elitaryzmu, podobnie jak partie polityczne, w których rolę ikon pełnią politycy z różnych obozów – zarówno np. Donald Tusk, jak i Mateusz Morawiecki.

Jak „swój” – mieszkaniec zwykłego bloku i chłopak z osiedla – postrzegany jest przez prawie połowę wyborców prezydent Karol Nawrocki. To on zbiera prawicowy elektorat, który nie chce się więcej wstydzić tego, jaki jest. To także dlatego prezes Kaczyński obsadził w roli pretendenta do fotela premiera radykalnego Przemysława Czarnka. Jeśli ktoś ma odpowiedni tupet, by rolę „bezwstydnika” pełnić, to właśnie on.

Tyle że elitą jest się wtedy, kiedy jeździ się limuzyną i oszukuje prostego człowieka. Ani Nawrocki, ani Czarnek trybunami ludowymi więc nie zostaną. Ale – na szczęście dla prawicy i rządzących – innych kandydatów brak.

Autorka jest wicenaczelną PAP