- Po raz pierwszy reprezentant Rosji oficjalnie mówi o rehabilitacji ofiar zbrodni katyńskiej. Mam nadzieję, że to oznacza rehabilitację prawną, ze wszystkimi jej konsekwencjami, a nie rehabilitację „przez historię”. To oczywiście musi być także rehabilitacja wszystkich niemal 22 tysięcy polskich ofiar, a nie jedynie krewnych osób, które wniosły przeciwko Rosji skargę do Strasburga – podkreśla dr Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN, reprezentujący bliskich ofiar zbrodni NKWD przed Trybunałem.
– Prawnicy, którzy skargę przygotowali – czyli oprócz mnie mecenasi Bartłomiej Sochański i Roman Nowosielski z Polski i współpracujący z nami rosyjscy prawnicy Anna Sawickaja oraz Roman Karpińskij – już w kwietniu 2010 roku, tuż po pogrzebie ofiar katastrofy smoleńskiej sformułowali „warunki minimum” ewentualnej ugody z Rosją.
W wydrukowanym wówczas w „Rzeczpospolitej” oświadczeniu napisaliśmy w imieniu krewnych ofiar, że sprawa katyńska nie musi zakończyć się wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Aby jednak tak się stało, władze rosyjskie muszą najpierw odtajnić wszystkie akta prowadzonego w latach 1990-2004 śledztwa i zrehabilitować ofiary zbrodni - dodaje.
- To zresztą nie wszystko – wskazuje prawnik. - Rosjanie nie przeprowadzili należytego postępowania w sprawie zbrodni katyńskiej, choć umorzone ostatecznie śledztwo trwało aż 14 lat. Dlatego konieczne jest również nowe postępowanie prokuratorskie w sprawie tej zbrodni. Tym bardziej, że dotychczasowe rosyjskie śledztwo nie dotyczyło 7305 polskich więźniów z terenu Zachodniej Ukrainy i Białorusi. Zatem, by zniknęły przyczyny, z powodu których bliscy zamordowanych przez NKWD Polaków szukają sprawiedliwości w Strasburgu, odpowiednie postępowanie musi zostać w końcu przeprowadzone. W przeciwnym wypadku do Trybunału będziemy kierować kolejne skargi.
[ramka] [b]Czekamy na katyńskie „przyspieszenie”[/b]