Reklama

Śledztwo smoleńskie zostanie podzielone

Z polskiego postępowania w sprawie wypadku pod Smoleńskiem zostanie wyłączony wątek przygotowania lotu z 10 kwietnia 2010 r.

Publikacja: 18.02.2011 20:03

Od lewej: naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski, prokurator generalny Andrzej Seremet

Od lewej: naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski, prokurator generalny Andrzej Seremet oraz płk Ryszard Filipowicz i ppłk Karol Kopczyk).

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Nieformalna decyzja w sprawie przekazania tzw. wątku organizacyjnego już zapadła. Jednak ogłoszona zostanie dopiero w ciągu najbliższego miesiąca. Najpierw bowiem prokuratorzy wojskowi z ponad 60 tomów akt muszą wyizolować te karty, na których znajdują się materiały procesowe dotyczące organizacji feralnego lotu.

Prokurator generalny nie chciał rozmawiać o wyłączeniu wątku. – Pytania w tej sprawie proszę kierować do mnie za trzy tygodnie – powiedział “Rz” Andrzej Seremet. Sprawa organizacji lotu musi zostać wyłączona ze śledztwa prowadzonego przez prokuraturę wojskową. Zgodnie z kodeksem postępowania karnego może ona tylko w zupełnie wyjątkowych przypadkach badać przestępstwa, których sprawcami są cywile. A takie osoby to większość odpowiedzialnych za przygotowanie wizyty Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku.

Polscy śledczy badający okoliczności katastrofy Tu-154 zorganizowali w piątek konferencję. Podkreślali, że nie jest ona odpowiedzią na czwartkowe wypowiedzi rosyjskich ekspertów, którzy całą winę za katastrofę zrzucili na naszych pilotów i złe przygotowanie lotu przez Polskę. – Nie zamierzamy merytorycznie odnosić się do tych wypowiedzi, bo nie mają one żadnego znaczenia procesowego dla śledztwa – powiedział Seremet. Prokuratorzy mówili za to o zakończonej dwutygodniowej wizycie w Rosji śledczych ppłk. Karola Kopczyka i mjr. Jarosława Seja. W tym czasie przesłuchali oni prawdopodobnie m.in. dwóch kontrolerów lotu ze Smoleńska mjr. Wiktora Ryżenkę i ppłk. Pawła Plusnina, płk. Nikołaja Krasnokutskiego (był na wieży lotniska Siewiernyj) oraz osobę, która z zewnątrz (Moskwy lub Tweru) sprawowała nadzór nad kontrolerami. Prokuratorzy odmawiali jednak podawania nazwisk świadków.

Śledczy przyznali, że Rosjanie wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie udostępnili im do wglądu 32 tomów akt ze śledztwa smoleńskiego.

Rosjanie, wbrew zapowiedziom,nie udostępnili polskim prokuratorom do wglądu 32 tomów akt ze śledztwa

Reklama
Reklama

– Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy akta te dotrą do Polski – przyznał Andrzej Seremet.

Przedstawiciele Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej, którzy również w piątek zorganizowali konferencję (zaraz po tej w Warszawie), winą za katastrofę obarczyli pilotów Tu-154M. Jednocześnie zasugerowali, że kontrolerzy z lotniska Siewiernyj nie ponoszą odpowiedzialności za tragedię.

Władimir Markin z komitetu podkreślał, że nie ma dowodów, by 10 kwietnia 2010 r. ktoś naciskał na obecnych w wieży kontrolerów smoleńskiego lotniska.

– Sprawa jest bardzo trudna. Jeśli bowiem kontroler radził się w jakiejś sprawie, to czy jest to nacisk? – zastanawiał się Markin. Zaznaczał, że obecne ustalenia rosyjskich śledczych nie podważają wniosków zawartych w raporcie rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK).

Portale Tvp. info i TVN24 dotarły jednak do zeznań płk. Anatolija Murawiowa, dyspozytora ruchu lotniczego w Smoleńsku, z których wynika, że o lądowaniu prezydenckiego samolotu decydował nie tylko pilot, ale także rosyjscy kontrolerzy. Ma wynikać to z obowiązującego na Siewiernym Federalnego Regulaminu Lotnictwa Państwowego, zatwierdzonego rozkazem rosyjskiego ministra obrony narodowej

Markin tłumaczył, dlaczego Rosjanie cięli wrak tupolewa po katastrofie.– Fragmenty ciał były wszędzie. Należało je wydobyć i przenieść do zakładu medycyny sądowej – powiedział. Podał też, że 36 członków rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej otrzymało w rosyjskim śledztwie status pokrzywdzonego.

Reklama
Reklama

Tymczasem MAK usunął w piątek ze swej strony internetowej informację o alkoholu we krwi gen. Andrzeja Błasika. Usunięcia dokumentacji z sekcji zwłok generała domagał się w piśmie do szefowej MAK Tatiany Anodiny adwokat żony zmarłego. Ekspertyzę dotyczącą wykrycia 0,6 promila alkoholu we krwi gen. Błasika, zamieszczono na stronie 12 stycznia, tuż po upublicznieniu przez MAK raportu końcowego.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama