– Mając pełne przekonanie, że nasza akcja nie zawiera elementów agitacji, po stanowisku Państwowej Komisji Wyborczej postanowiliśmy o jej wstrzymaniu i wystąpiliśmy do szefa PKW z prośbą o interpretację naszych materiałów – ogłosił europoseł Jacek Protasiewicz, szef sztabu wyborczego Platformy.
Jak kilka dni temu ujawniła „Rz", w tym tygodniu politycy PO mieli rozpocząć akcję roznoszenia folderów o dokonaniach rządu. W Internecie i telewizjach miały się pojawić krótkie spoty, a na portalu „Polska w budowie" reportaże z różnych części kraju. Politycy zapewniali, że to akcja informacyjna, a nie kampania przedwyborcza. Ale po wczorajszym wystąpieniu PKW stracili pewność siebie.
– Państwowa Komisja Wyborcza uważa, iż prowadzona przez niektóre partie tzw. kampania informacyjna narusza prawo wyborcze – poinformował sekretarz PKW Kazimierz Czaplicki.
Chodzi o to, że partie nie mogą prowadzić kampanii, dopóki prezydent nie ogłosi wyborów.
Tymczasem PiS od tygodnia emituje w radiu i TV spoty, w których m.in. krytykuje działania rządu Donalda Tuska. Partia wywiesiła też billboardy: „Premier Jarosław Kaczyński – Czas na odważne decyzje".
SLD z kolei zainwestował w billboardy z wizerunkiem m.in. szefa Sojuszu Grzegorza Napieralskiego.
PKW przestrzega, że złamanie prawa wyborczego może słono kosztować. Komisja może odrzucić sprawozdania finansowe partii lub komitetu wyborczego. A to może skutkować odebraniem partii państwowej subwencji.
Protasiewicz zapewniał wczoraj, że w przygotowanej przez partię akcji nie występował żaden polityk PO i nie ma w niej ani słowa, które można wiązać z wyborami.
Jednak z kampanią Platforma ruszy dopiero, gdy PKW oceni jej materiały. Wczorajsza decyzja – która zdaniem rozmówców „Rz" zapadała w ścisłym kierownictwie partii – dotknęła też poszczególnych posłów. Polecono im, by w trybie pilnym usunęli z ulic plakaty i banery ze swoimi wizerunkami. „Rz" pisała wczoraj, że banery z ofertą bezpłatnych porad prawnych rozwiesiła szefowa gdańskiej PO Agnieszka Pomaska. Podobnie zrobił Cezary Tomczyk, poseł z łódzkiej PO.
– Działam zgodnie z prawem. Adwokat w moim biurze od czterech lat prowadzi porady prawne, a ja raz w roku o nich informuję na billboardach lub banerach. Ale oczywiście dostosuję się do decyzji władz partii – mówi „Rz" Tomczyk.
Protasiewicz zaapelował do innych partii, aby wycofały się ze swoich akcji.
– Te apele to przejaw hipokryzji ze strony PO – mówi Mariusz Kamiński, poseł PiS. – My robimy wszystko zgodnie z prawem i taką kampanię będziemy prowadzić do końca lipca.
Akcji przerywać nie zamierza także SLD. – To propaganda Platformy. A przerwanie akcji oznaczałoby dla nas koszty, bo podpisaliśmy umowę na korzystanie z nośników do końca lipca – mówi Marek Wikiński, poseł SLD.