W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej"

prezes Prawa i Sprawiedliwości stwierdził, że po wygranych wyborach parlamentarnych jest gotów współpracować z prezydentem Bronisławem Komorowskim.

- Po pierwsze, nie widzę żadnego problemu ze strony prezydenta Komorowskiego, on zawsze deklarował otwartość i gotowość do współpracy z każdym, kto chce coś sensownego zrobić. Ale też dziwię się, że my traktujemy jako dobrą nowinę informację, że jakiś polityk jest gotów podać rękę prezydentowi Rzeczpospolitej - stwierdził premier, komentując słowa lidera PiS

- Dla mnie to jest raczej kolejny dowód na to, że Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się niektórym tak namieszać w głowie, że teraz niektórzy komentatorzy albo politycy mówią: Bogu dzięki, jaki łaskawy Jarosław Kaczyński, odezwie się do Bronisława Komorowskiego.

Dotychczas Kaczyński raczej ignorował Komorowskiego i unikał kontaktów z prezydentem.

Lepsze twórcze napięcie niż usypiająca zgoda

Zadeklaruje pan, jeśli zostanie premierem: "Panie prezydencie, jestem gotowy do współpracy"?

- pytali dziennikarze "Rz".

"To sytuacja normalna dla kogoś, kto przestrzega konstytucji. Bo przypomnę, że Donald Tusk jej nie przestrzegał, nie przychodził do poprzedniego prezydenta z deklaracją współpracy. Mówił: "Powiem brutalnie, ale prezydent nie jest mi potrzebny". Nie przyjmę takiej postawy, bo uważam ją za antypaństwową - odpowiedział Kaczyński.