Rz: Czy pana zdaniem ostatnie akty terrorystyczne są w jakiś sposób związane z islamskim ekstremizmem?
Georgi Engelgardt:
Nie ma na to na razie żadnych bezspornych dowodów. Jednak na ślad wiodący w tym kierunku wskazuje to, iż wykonawcami tych aktów są samobójcy. Tak było w obu atakach w Wołgogradzie oraz kilka dni wcześniej w Piatigorsku. Żadne inne organizacje nie stosują takich metod.
O co walczą terroryści?
Jestem zdania, że zasadniczym motywem ich walki jest dążenie do osłabienia państwa niewiernych, które nie dopuszcza do wprowadzenia prawa szariatu na przykład w Dagestanie. Dżihadystom w tej republice bardziej zależy na jej islamizacji niż na jakichkolwiek hasłach o charakterze etnicznym czy narodowym. Warto pamiętać, że w pierwszym akcie terrorystycznym w październiku w Wołgogradzie uczestniczył rosyjski islamista z Moskwy. To może wskazywać na terroryzm motywowany religijnie.
Islamski terroryzm jest obecnie jedyną siłą w Rosji, która gotowa jest do zbrojnej walki z państwem w imię swoich ideałów. Nasilenie aktów terrorystycznych przed igrzyskami w Soczi traktować należy też jako wezwanie rzucone władzom. Warto przypomnieć, że niedawno przedstawiciele służb specjalnych zapewniali w Moskwie o swych sukcesach w walce z islamistami, informując o likwidacji szeregu liderów islamskich organizacji terrorystycznych. W tym kontekście można się zastanowić, czy niedawne ataki nie są po prostu formą odwetu. Oczywiście wszystko to może mieć pewien podtekst etniczny związany z sytuacją polityczną na Kaukazie Północnym.
Jak liczna jest grupa nieprzejednanych dżihadystów w całej Rosji?
To oczywiście niewielka mniejszość w całej społeczności islamskiej liczącej ok. 17–18 mln osób. Według moich ocen dziesiątki tysięcy mieszkańców płn. Kaukazu jest przekonanych o słuszności walki z państwem rosyjskim z przyczyn religijnych. Niemało jest takich ludzi w Moskwie będącej skupiskiem diaspory z regionów muzułmańskich. Przy tym wiele grup islamskich nie jest paradoksalnie zainteresowanych walką o większe prawa dla społeczności muzułmańskiej, lecz manifestowaniem swej domniemanej siły politycznej za pomocą aktów terrorystycznych.
— rozmawiał Piotr Jendroszczyk
"W kolejnych zamachach mogą zginąć Polacy
"