Rz: Po przerwie zimowej startuje liga ukraińska. Niedawno kibice Szachtara Donieck skandowali hasła przeciwko Władimirowi Putinowi. Polityka wpływa na emocje kibiców?
Radosław Kossakowski: Ona wręcz wymusza różne namiętności. Pamiętajmy, że grupy kibicowskie tworzą młodzi, mocni mentalnie ludzie, przypominający – mówiąc metaforycznie – paramilitarną drużynę, która jest świadoma swojej siły. Na Ukrainie kibice różnych zwaśnionych klubów zjednoczyli się i stale organizują antyputinowskie manifestacje. Na Majdanie ochraniali protestujących. Skończyły się podziały. Służba ojczyźnie zwyciężyła.
Dlaczego polityka znajduje swoje odbicie akurat na stadionach?
Bo są to miejsca, gdzie bez problemu w sposób względnie anonimowy można zamanifestować jakiś system wartości. Stadiony to bastiony emocji, których, patrząc z perspektywy partii politycznych, policji czy nawet klubów, nie można w pełni kontrolować.
Co pobudza kibiców?