Reklama

Jeszcze 14 nagrań w aferze taśmowej

Tajne tomy akt śledztwa kryją m.in. zapis podsłuchanej rozmowy prezesów dwóch dużych banków – ustaliła „Rzeczpospolita".

Aktualizacja: 12.06.2015 09:33 Publikacja: 11.06.2015 21:06

Jeszcze 14 nagrań w aferze taśmowej

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Zbigniew Stonoga nie umieścił w sieci wszystkich akt śledztwa w sprawie afery taśmowej. Do tych tajnych nikt dotąd nie miał dostępu. Niebawem to się zmieni.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadząca śledztwo w sprawie słynnych taśm z rozmowami VIP-ów i biznesmenów udostępni do wglądu podejrzanym i ich adwokatom także niejawne tomy akt.

– Strony zapowiedziały, że chcą zaznajomić się z pełnym materiałem dowodowym – mówi „Rzeczpospolitej" Renata Mazur, rzeczniczka tej prokuratury. – Zgodnie z art. 321 kodeksu postępowania karnego taką zgodę będą otrzymywały – dodaje.

Prokuratura twierdzi, że niejawne nagrania musi udostępnić stronom. – Tyle że odbędzie się to w tajnej kancelarii, gdzie można robić notatki, ale już nie wolno wykonywać fotokopii – zastrzega prok. Mazur.

Dotąd śledczy udostępnili podejrzanym i ich adwokatom 28 z 37 tomów, jakie liczy śledztwo w sprawie afery taśmowej (z czego część, bo 2,5 tys. stron, opublikował na swoim profilu na Facebooku Stonoga). Wśród pozostałych tomów, do których dotąd strony nie miały dostępu i które nie są publicznie znane, są trzy tomy akt niejawnych. Według „Rzeczpospolitej" zawierają 14 potajemnie nagranych rozmów VIP-ów w warszawskiej restauracji. Kto i o czym rozmawia, śledczy nie podają.

Według wiedzy „Rzeczpospolitej" jest tam m.in. zapis rozmowy prezesów dwóch dużych banków, a także byłego senatora PO z szefem strategicznej spółki Skarbu Państwa.

W innym śledztwie, dotyczącym rozpowszechnienia w sieci akt, przesłuchano Annę Hopfer, prokurator prowadzącą postępowanie dotyczące taśm.

Reklama
Reklama

– Pani prokurator wskazała, kto wykonywał fotokopie akt, jakie umieścił później na swoim profilu internetowym Zbigniew S. Nie miała wątpliwości, kto dostał do wglądu właśnie ten komplet akt – mówi Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Prok. Hopfer potwierdziła więc wcześniejsze informacje śledczych, z których wynika, że zestaw akt, jaki trafił do sieci, jest dokładnie tym, który otrzymał do wglądu adwokat jednego z podejrzanych w śledztwie taśmowym. – Ustaliliśmy tę osobę także dzięki plakietce (wejściówce), jaką otrzymała, wchodząc do prokuratury – mówi Nowak.

Teraz śledczy muszą ustalić, w jaki sposób akta, które mogliśmy zobaczyć i przeczytać w internecie, trafiły do Zbigniewa Stonogi. Dotąd śledczy nie przesłuchali adwokata, który się z nimi zapoznawał w prokuraturze, bo są pewni, że i tak zasłoni się tajemnicą. Nieoficjalnie od jednego z adwokatów „Rzeczpospolita" usłyszała, że odmówi on prokuraturze ujawnienia, komu zgodnie z prawem przekazał fotokopie.

Z nowych informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że to nie interwencja pokrzywdzonych, których nazwiska widniały w upublicznionych w sieci aktach, zablokowała stronę internetową na Facebooku – tę, na której Stonoga opublikował materiały ze śledztwa.

– Prawdopodobnie skany akt skasował ten, kto wcześniej je tam umieścił – twierdzi nasz informator z wymiaru sprawiedliwości. Czy był to Stonoga? Nie wiadomo.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama