Mariola Karweta o odnalezionych szczątkach ciał innych osób poinformowała na konferencji prasowej. Wdowa po wiceadmirale Andrzeju Karwecie dodała, że nie miała odwagi, by uczestniczyć przy ostatnim etapie ekshumacji.

Karweta dodała również, że wyniki badań otrzymała 4 sierpnia. Dokumenty zawierały informacje mówiące o tym, że "w workach na śmieci, w trumnie mojego męża" znaleziono szczątki ośmiu osób, w tym admirała Andrzeja Karwety. W trumnie znaleziono również dwie nierozpoznane szczątki.

- Zobaczyłam mundur mojego męża, mundur admiralski, pod mundurem bielizna, nie jego, mała, w znacznie mniejszym rozmiarze, zielona (…), sądzę, że należała do jakiegoś przedstawiciela wojsk lądowych (…). Pod bielizną – worki. Jeden, to worek taki, w jakich zwykle są transportowane ciała ofiar katastrof, morderstw (…). Obok - dwa worki duże, ciemne, na śmieci i reklamówka żółta, przejrzysta. Tak pochowano mojego męża – powiedziała Karweta.

Szczątki ciała męża kobiety znaleziono również w czterech innych trumnach.

- Boję się podjąć decyzji o kolejnym pogrzebie. Boję się, bo sekcje się nie zakończyły, a dla mnie każdy pogrzeb, każdy jego pogrzeb jest ogromnym dramatem - powiedziała.

- Mam ogromny żal do rządu, który nie zadbał o bezpieczeństwo człowieka, który dbał także o jego bezpieczeństwo - dodała Karweta.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.