Debiut SpaceX będzie jednym z kluczowych wydarzeń tego roku na rynkach kapitałowych. W kilka miesięcy wycena kosmicznej spółki przybrała niebotyczne rozmiary, aczkolwiek popyt – według nieoficjalnych informacji – dopisał.

Według agencji Reuters popyt inwestorów na akcje SpaceX w ramach oferty publicznej przekroczył 250 mld dol., podczas gdy spółka Elona Muska pierwotnie chciała sprzedać akcje za 75 mld dol. Ostateczna cena akcji w IPO miała zostać ogłoszona w czwartek, natomiast informatorzy Reutersa podkreślają, że niektórzy inwestorzy instytucjonalni mogą zgłaszać popyt dopiero pod sam koniec oferty.

Czytaj więcej

Tysiące pracowników SpaceX Muska mają zostać milionerami. Nawet spawacze i kucharze

Kontrowersyjne okoliczności SpaceX

Wygląda więc na to, że dzień debiutu dla inwestorów, którzy wzięli udział w ofercie zapowiada się pomyślnie, pomimo absurdalnej, zdaniem ekspertów, wyceny spółki w ramach oferty publicznej. Co więcej, wokół debiutu SpaceX wiążą się kontrowersje odnośnie do znacznie szybszego włączenia jej do głównych benczmarków, co z kolei przyniesie kolejny popyt funduszy indeksowych i pasywnych, których zadaniem jest naśladowanie indeksów – według Intropic, firmy zajmującej się prognozami rebalansowania indeksów, około 30 proc. akcji SpaceX będących w wolnym obrocie ma trafić do pasywnych inwestorów w ciągu około trzech tygodni od debiutu, podczas gdy zgodnie z dotychczasowymi zasadami odsetek ten wynosiłby około 4 proc. – szacował Bloomberg.

W ostatnich dniach na amerykańskim rynku akcji panują słabsze nastroje niż w maju. Przed tygodniem Nasdaq, indeks spółek technologicznych, stracił 4,77 proc. w jeden dzień. Sporymi spadkami zakończyła się także sesja we wtorek oraz w środę. Wcześniej jednak przez przeszło dwa miesiące technologiczny benczmark dynamicznie rósł, zyskując nawet ponad 30 proc. do dołka z marca na fali bardzo udanego sezonu wyników firm. Część analityków wytłumaczenia słabszej formy amerykańskiego rynku akcji przed gorącym debiutem SpaceX dopatruje się właśnie w przygotowywaniu się inwestorów do zakupu akcji spółki Elona Muska, ale jest to raczej skutek zmian oczekiwań wobec polityki Rezerwy Federalnej. O ile na początku tego roku inwestorzy spodziewali się cięć stóp procentowych w USA, o tyle obecnie coraz poważniej liczą się z podwyżkami kosztu pieniądza, a to nie jest dobra wiadomość dla spółek technologicznych, wymagających często kapitału na rozwój. 

– Samo IPO spółki SpaceX, nawet z rekordową wartością pozyskanego kapitału, nie byłoby jakimś wydarzeniem mogącym wzbudzać niepokój wśród inwestorów, gdyby nie poziom wyceny, po której ten debiut ma się dokonać – mówi Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji, Investors TFI. – Nie dość, że jest on abstrakcyjny w porównaniu ze skalą obecnego biznesu prowadzonego przez tę firmę, czyli przychodami mającymi w tym roku wynieść 22-25 mld dol., to jeszcze bazuje głównie na temacie AI, gdzie dokonania spółki Elona Muska są mało spektakularne w porównaniu z tym, co pokazują OpenAI czy Anthropic – zauważa Niedzielewski. Jak zaznacza, to podbój rynku korporacyjnego przez model Grok ma w przyszłości generować większość przychodów tej firmy (plus wynajem mocy obliczeniowych konkurencji, co już ma miejsce). – Jednak dziś nic nie wskazuje na to, że Grok będzie w stanie realnie konkurować o zaufanie klientów z takimi modelami jak ChatGPT czy Claude – podkreśla ekspert Investors TFI.

Czytaj więcej

Największe IPO w historii. SpaceX przyciągnął setki miliardów dolarów

Abstrakcyjna wycena SpaceX

W ocenie Kamila Cisowskiego, zarządzającego funduszami Opoki TFI, wycena SpaceX przed debiutem wydaje się abstrakcyjna. – Bo trudno inaczej określić płacenie za akcję niemal stukrotności przychodów jakiejkolwiek firmy, która ponosi przy tym potężne straty. Tutaj działa jednak wiara w nieomylność Elona Muska, który dzięki Tesli wyhodował sobie grono wyznawców – mówi Cisowski.

Co z pozostałą działalnością SpaceX? – Najistotniejsza obecnie dla SpaceX część działalności (ponad połowa przychodów), czyli komunikacja satelitarna, dziś niemal bezkonkurencyjna, w najbliższych latach będzie musiała zmierzyć się z rosnącą konkurencją (m.in. europejską). Sektor rakietowy natomiast, choć bardzo medialny i widowiskowy, nie jest ani dziś, ani nie ma być w przyszłości głównym motorem napędowym działalności spółki. Rok temu SpaceX (bez przejętego na początku tego roku xAI) był wyceniany na 400 mld dol., a w grudniu 2025 r. już na 800 mld dol. Sama firma xAI została wyceniona na potrzeby fuzji na 250 mld dol. w lutym tego roku. Abstrahując od sensowności tych wycen przeprowadzonych w zaciszu prywatnych gabinetów, nie wiem, co takiego zmieniło się w ciągu ostatnich kilku miesięcy, żeby usprawiedliwić wycenę SpaceX mającą dziś sięgać 1,7-2 bln dol. – pyta Niedzielewski.

Spółki kosmiczne, które na ogół nie przynoszą jeszcze zysków, w ostatnich miesiącach mocno zyskiwały, ale je szczególnie dotknęła ostatnia wyprzedaż. W tydzień popularne ETF-y na akcje firm kosmicznych przeceniły się po kilkanaście procent

– SpaceX to bardzo dobra, ciekawa, działająca na bardzo ciekawym rynku firma. To firma, którą zdecydowanie warto obserwować. Nie oznacza to jednak automatycznie, że jest to dobra inwestycja w krótkim terminie. Skala oczekiwań i poziom wyceny są ogromne, a ryzyk również nie brakuje – komentuje Łukasz Jakubowski z TFI PZU.

Niedzielewski, który wielokrotnie radził być ostrożnym w używaniu słowa „bańka” w kontekście spółek AI, teraz nie gryzie się w język. – Niepokojącym faktem związanym z omawianym debiutem jest też złagodzenie zasad wprowadzania takich spółek jak SpaceX do indeksów Nasdaq i Russell. Znaczące przyspieszenie wejścia do indeksów plus zlewarowany sztucznie udział akcji w wolnym obrocie służący do określenia wagi spółki w indeksie, to są zmiany, które działają wbrew pierwotnym założeniom odpowiednich regulacji, które miały chronić inwestorów przed masowym wchodzeniem w giełdowych debiutantów. Biorąc powyższe pod uwagę, trudno jest interpretować IPO spółki SpaceX inaczej niż jako kolejny przykład pęczniejącej bańki spekulacyjnej związanej z rewolucją AI i generalnie jako świadectwo irracjonalnej wybujałości rynków, posługując się słowami Alana Greenspana (prezesa Rezerwy Federalnej w latach 1987–2006 – red.) – komentuje ekspert Investors TFI. Jak jednak dodaje, wcale nie musi to być powodem do oczekiwania rychłego i ostatecznego pęknięcia tej bańki oraz trwałego odwrócenia trendu na Wall Street. – Spekulacja karmiona rewolucją AI wciąż może narastać w kolejnych kwartałach (tak jak działo się to w drugiej połowie lat 90. XX wieku podczas hossy dotcomów). Natomiast korekty – takiej jak ta trwająca od kilku dni – szczególnie po tak silnych wzrostach, jak w ostatnich dwóch miesiącach (indeks Nasdaq100 wzrósł o 33 proc.), są nieuniknionym elementem każdej hossy – przypomina.

Wysyp technologicznych IPO?

Duże SpaceX może być początkiem serii dużych IPO spółek technologicznych w najbliższym czasie. Na giełdę chce się wybrać przede wszystkim OpenAI – twórca ChatGPT, symbol trwającej rewolucji AI. Według doniesień amerykańskich mediów spółka ma celować z debiutem na wrzesień 2026 r., a jej wycena ma przekroczyć 1 bln dol. Kolejny z gigantów AI, Anthropic (twórcy modeli Claude AI), ma być wyceniona na 560–600 mld dol., natomiast jej debiut mógłby nastąpić na przełomie lat 2026-2027.

Klienci polskich biur maklerskich nie mają jednak dostępu do ofert publicznych przeprowadzanych na rynkach zagranicznych, jak np. NYSE czy Nasdaq. W USA zapisy na akcje w IPO przyjmują duże banki inwestycyjne, przydzielając akcje tradycyjnym brokerom, którzy oferują je swoim klientom detalicznym na określonych przez siebie warunkach. Klienci krajowych brokerów będą mogli jednak nabywać akcje na rynku wtórnym, od momentu debiutu.